Kolejna relacja z rekolekcji w Uhercach Mineralnych (I stopień 22.07.2018 do 06.08.2018)

BO O REKOLEKCJACH NIGDY ZA DUŻO.

Może nieco spóźnione, bowiem już wdrażamy się w rytm pracy w nowym roku, ale za to niezwykle emocjonalne i zapewne nieco odmienne od wszystkich będzie to wspomnienie. Dla tych, którzy byli uczestnikami tych rekolekcji będzie zapewne kolejna okazja do wspomnień, a dla pozostałych możliwość odebrania i wczucia się w tamtą atmosferę. Może ktoś przypomni sobie uczucia jakie towarzyszyły mu w trakcie przeżywania swoich rekolekcji, może w kimś zrodzi się potrzeba serca na wybranie się na takowe.

Kochani pierwsze co trzeba zdecydowanie podkreślić, chcąc cokolwiek powiedzieć wpierw o uczestnikach, to fakt, że wszyscy uczestnicy byli z naszej diecezji. To ważne, potrzebne, radujące i napawające nadzieją zjawisko trzeba wypowiedzieć i docenić. Często słyszymy o tym, że rekolekcje są ważne, potrzebne, stanowią trzon, podstawę i fundament formacji – tym bardziej więc cieszy fakt, że jest i odzew ze strony małżeństw i to młodych, ze sporą ilością dzieci. W rekolekcjach brało udział 12 małżeństw i (UWAGA) małżeństwa te przywiozły ze sobą w sumie 34 dzieciaki. Nie wiem czy się orientujecie, ale w niektórych przedszkolach bywa mniej. Wiadomo, nie wszystkie były kompletnymi maluchami – nie mniej jednak cyfra jest konkretna. Wiekowo rozkładało to się tak: dzieci w wieku do 3 lat – 7 sztuk, od 3 lat do 6 lat – 11 sztuk, od 6 lat do 13 – 14 sztuk, tych pod sercem matki – dwie sztuki. 

          Teraz kilka słów trzeba powiedzieć o prowadzących rekolekcje, tak dla chwały Bożej, historii, potomności, przyzwoitości czy nawet statystyki. Tak więc parą moderatorską byli Ewa i Tadeusz Klimkowie – po stronie świeckiej rzecz jasna zaś po stronie duchowej opiekę, naukę, sakramenty, Ducha i to co z niego zapewnili księża Adam Kopeć i Maciej Charabin. Nie ma rekolekcji bez „szczególnych posług” i tak od „rzępolenia” (diakonia muzyczna) byli :Magdalena i Dariusz Koprowie, rodem z diecezji lubelskiej. Jak ważna to posługa i niełatwa niech świadczy fakt, że na rodzimym terenie zabrakło posługujących w tej materii, a rekolekcje bez śpiewania to jak rzeka bez wody. Nad tym, żeby było co do michy włożyć w miarę rozsądnych pieniądzach czuwali Anna i Dariusz Pawęzka (z czego piszący te słowa jest osobiście dumny, gdyż są oni z naszego kręgu) choć przecież nie wyłącznie tylko dbanie o prowiant należy do zadań diakonii gospodarczej – której dowodzili. Micha – jak to mówią nie zrobi się sama, i tu w roli szefa kuchni występowała Pani Maria Kowalska z siostrą Krystyną (było pysznie – jak donoszą zaufane źródła związane bezpośrednio z uczestnikami rekolekcji). Do opisanej nieco wcześniej ilości dzieci należało zapewnić adekwatną i kompetentną diakonię opiekuńczą. Dziatwą zajęły się zatem Małgorzata Krysa z córkami Katarzyną i Magdaleną, Monika Boryło, Martyna Klimek. Nad wszystkimi uczestnikami rekolekcji, nad ich przebiegiem, każdym ich wydarzeniem, każdym uczestnikiem z osobna (dużym czy małym) i wszystkimi na raz czuwał ,wsparcie, opiekę, pomoc, wytchnienie, radość i towarzystwo zapewniał sam Jezus Chrystus

 

 

Po tym (wybaczcie jeżeli ktoś odniesie wrażenie, że nieco rubasznym) oficjalnym wstępie należy oddać głos samym uczestnikom rekolekcji. Zacznijmy może od niespotykanej formy (w obecnych czasach, kiedyś niekoniecznie) wyrażenia emocji porekolekcyjnej. Nie bez powodu mówię o formie, bo na okoliczność opisu takich wydarzeń zazwyczaj używamy języka potocznego i prozy. A tu proszę – pojawiła się wypowiedź liryczna. Zachęcam szczególnie do przeczytania całości. Nawet jeżeli wyda się komuś przydługa, wcale nie jest ani nudna, ani męcząca. Sam popełniłem kilka książek w tym jedną rymowaną i zapewniam was, że Agnieszka Rusinek – autorka tekstu, zrobiła to naprawdę z klasą.

 

 

Rekolekcje w Uhercach, czyli historia Oazy Nowego Życia w kilkunastu słowach wierszem

 

Oazo w Uhercach ty jesteś jak zdrowie!

Ile cię trzeba cenić ten tylko się dowie

Kto cię przeżył. Dziś piękno twe w całej ozdobie

Widzę i opisuję, bo już tęsknię po tobie.

 

Tu w dolinie niewielkiej, blisko paleniska.

Wśród łanów pól zielonych, w sąsiedztwie boiska

Stał dom rekolekcyjny dobrze zbudowany.

Z cementu oraz cegły były jego ściany.

Dom modlitwy niewielki i chociaż ubogi,

Jakże bogate były wówczas jego progi,

Gdy po dwudziestym lipca roku pamiętnego

Gościła  w nich oaza życia nowego.

Kaplicę miał niedużą, przy niej dwa pokoje

W nich kapłani wielebni i Klimkowie dwoje.

Widać było z podwórza i gwarów ulicznych,

Że w tym czasie ośrodek gości mieścił licznych.

Biegali tam z powrotem, szukali komnaty.

Ktoś by może pomyślał, chyba jakieś chwaty.

Co na nauki przyszły tu rekolekcyjne nie bacząc,

Że to właśnie czasy wakacyjne nastały.

 

 Tymczasem na podwórku nie uszło baczności

Zajechał szybko któryś z nowych gości.

Już wszyscy go witają z wielką aprobatą

Bo to podobno był  sam ojciec moderator,

Niegdyś ciągle zajęty, bo w dalekim  mieście  

Kończył nauki, końca doczekał nareszcie.

Jego się więc doktorem winno tytułować.

On sam mądry i skromny, lubi pożartować.

Ów ksiądz Adam, gdy tylko stoi na ambonie

To każde serce zaraz ogniem wiary płonie.

Na  homilii  tak pięknie on tu opowiada,

Nie dziwota, że ze ścian nawet tynk odpada.

Wie on, że niecierpliwe dzieci,  młodzież teraźniejsza,

Że ją nudzi rzecz długa choć najwymowniejsza.

Jednak wszyscy słuchają w milczeniu głębokiem

Nikt nawet nie śmie wówczas  mrugnąć okiem.

Czasem tylko drugi ksiądz głową potakiwał,

Chwalił tylko skinieniem, mowy nie przerywał.

On także z rozsądkiem mówi, słowo jego płynie

Czy to w naszym języku czy tez po łacinie.

 

 Tymczasem czarną bryką ksiądz Maciej już wjechał

Ze wszystkimi się witał, serdecznie uśmiechał.

Oczy swe fijołkowe podniósł potem skłonił

I tym właśnie sposobem wszystkim się ukłonił.

Twarz jego niczym święta, bo od słońca blasku

Świeciła jak korona na cudnym obrazku.

Broda na niej czarniawa, włos modnie przycięty,

Z daleka byś powiedział, że to jakiś  święty.

A zresztą, jak to kiedyś powiadali młodzi

Rodzina jego z Cherubinów się wywodzi,

Czy raczej Charabinów, nie wiem, w każdym razie

Takich, jakich widują na świętym  obrazie.

Chwała Bogu, że takich kapłanów tu mamy

Dzięki nim ku świętości pomału zdążamy.

I młodzież też czasami ich zasięga zdania

Bo nikt lepiej  niż oni  nie głosi kazania.

 

Właśnie ze mszy wracało towarzystwo całe

Wesołe, lecz w porządku naprzód dzieci małe

Z ciociami, a za nimi para prowadząca

Z daleka widać bardzo siebie miłująca.

Nikt dziś tam o porządku bardzo nie rozprawiał

Ani dzisiaj nikogo nikt tam nie ustawiał.

A każdy mimowolnie jakby się pilnował,

Tak, jak chce regulamin każdy się zachował.

 

Z kaplicy już nie w takim porządku wracają

Do komnat, zwłaszcza jeśli jutrznię zaśpiewają.

Tu grupa dzieci becząc pod ołtarz się tłoczy,

Ale zaraz za nimi tłum rodziców kroczy,

Gdy mosiężny już dzwonek z  rana nawołuje

Wszystko bieży do kuchni, nikt tam nie próżnuje.

W jadalni  gospodarcza grupa ramię w ramię

Jak nikt inny w Uhercach zastawą się zajmie.

Już z mis dużych w talerze głębokie  nalewa

Zaś  liturgiczna wtedy  tam chorały śpiewa.

Wieczorem porządkowa widząc w jakim stanie

 Ośrodek dziś pozostał zaczyna sprzątanie.

 

 Słońce ostatnich kresów nieba dochodziło.

Mniej silne, ale szerzej niż we dnie świeciło.

Tu stały ubrań pełne naczynia blaszane

A w nich pranie świeżutkie, dopiero zebrane.

Ale nigdzie nie było widać dobroczyńcy,

Co był przed  deszczem ocalił dziecięce ciuszki.

Widać tylko na dworze ślad drobniutkiej nóżki,

Co drzwi szybko trąciła zbierając pieluszki.

To chyba jakaś nimfa drobna no i płocha,

Co najpierw innych, a dopiero potem siebie kocha.

Zwą ją Madzią lub czasem także Magdaleną,

Aniołkiem, dobrą duszką  czy organiściną.

Nieziemski głos jej przypomina zaś słowicze trele,

Słychać go na pokojach, w holu i w kościele.

 

 Teraz nie wiem czy słowo nas tak tu odmienia

Czy ludzie dobrzy, może księży napomnienia.

Czy też przykład, któremu nie dałbyś sam wiary,

Że  po tym świecie chodzą tak wspaniałe  pary.

Ewunia i Tadeusz, bo o nich jest mowa,

Para się miłująca i służyć gotowa.

Ewa zawsze pilnuje, ażeby w porządku

Tadeusz płynnie mówił i nie bez rozsądku.

Tadeusz zaś z uśmiechem skinieniem poświadcza,

Że zasady rozumie, czasu nie zawłaszcza.

Żona palcem po nosie daje mu znak groźny,

Lecz mimo Tadeusza pytania i prośby,

 ażeby mu wyraźnie, co chce tłumaczyła,

Żona na razie na nań spojrzeć nie raczyła,

Tylko mu drugą ręką dała znak milczenia,

Wtenczas  przystąpiła do rzeczy wyjaśnienia.

Zdałoby się, że Ewa rzuci wzrok surowy,

Znać, że chce już  przechodzić do wniosków swej mowy,

Jeszcze tylko miłym spojrzeniem męża raczy,

Bo wie, że  Tadziu dobrze wszystko wytłumaczy.

 

Gdy wszyscy już usnęli nie pomogła kawa

W pokoju przy kaplicy ciągle trwa odprawa.

Obmyślają, dyskusję otwartą prowadzą.

Dobry Bóg raczy wiedzieć, o czym to tak radzą.

Jeden gość zaś w kaplicy, choć już z nóg się słania,

Modli się i odbywa swój namiot spotkania.

Z Księgą Świętą, która ma w domu i w podróży,

Bo wie, że ta modlitwa dobru zawżdy służy.

 

Nawet się raz odbyło wspólnoty spotkanie,

Na którym to ksiądz biskup wygłosił kazanie

Spraw także politycznych był on wielce świadom.

Młodzieży zawsze służył ojcowską swą radą.

Wysnuł był więc na koniec taką propozycję,

 By mieć wciąż na uwadze totalną opozycję.

 

 Wiedz mój Oazowiczu stąd Cię nie puścimy,

Aż z Ciebie wspaniałego człowieka stworzymy.

Trzeba długo się uczyć, ażeby nie zbłądzić,

Każdemu zaś uczciwość i dobroć wyrządzić.

Więc: Ora et labora! Cichych dni nie będzie,

A Aniół Stróż nad Tobą czuwa zawsze, wszędzie.

 

Było w całej diecezji organistów wielu,

Lecz żaden  nie mógł równać się nauczycielu

Z Tobą, Darku Koperze, Mistrzu nasz kochany,

Gdy grasz na instrumencie, to pękają ściany,

A część ludu Bożego prawie, że omdlewa.

Gdy organista Darek sursum corda śpiewa.

A, że teologię świętą świetnie on też umie

I poszczególne części mszy świętej rozumie,

Przeto on ci pokaże, jak się modlić trzeba,

Ażebyś grzeszna duszo trafił aż do nieba.

 

Chwała Bogu, że tutaj służą także młodzi.

Że im na rekolekcjach wcale nic nie  szkodzi

Upał oraz  zmęczenie, płacze nieustanne,

 które by rozsierdziły dawno zwykłą pannę.

Jest z czego i wybierać, towarzystwo liczne

I młodzieńce przystojne i panny są śliczne.

Dziewczęta wszystkie dobre, łacnie urodzone,

Każda młoda i ładna, chciałbyś je za żonę.

Zwą się tu diakoniją , jako im kazano,

Ale je też ciociami tutaj nazywano.

 

Mówią, że dobry kucharz to taki dobrodziej,

Co sprawia, że nikt  głodny z kuchni nie wychodzi.

Jest tu więc do posiłków osobna niewiasta .

Bierze ona produkty sprowadzane z miasta

Lub z okolicy, wszystko w najlepszym gatunku.

I obfitość ma jarzyn, mięsa oraz trunków.

Pani tej zaś z pomocą siostra tu przybyła

Teraz już wie, jakiego sobie piwa nawarzyła.

 

Obie dziś wcześnie wstały i wypiwszy  kawę

Zaraz się zabierały za pierwszą potrawę.

Znów wyborna, domowym sposobem robiona

I z wielkim apetytem przez wszystkich jedzona.

 

Tu śmiech młodzieży mowy dorosłych zagłuszył,

Tam płacz dziecięcia, co się mamie zawieruszył.

Darek z izby do izby pospiesznie przechodził

Po obu stronach holu oczy swoje wodził.

Nie mieszał się w dyskusję i innych rozmowę.

Znać było, że czym innym zajętą ma głowę.

Razem z żoną tak stojąc pomiędzy izbami,

We drzwiach na progu cicho rozprawiali sami.

Co do komnat zakupić, czym stoły zastawić

Jak ręczniki, tudzież ozdoby ustawić.

Jak Ania tak i Darek na tym dobrze zna się

Wszystko robią porządnie no i w dobrym czasie.

Gospodynią najlepszą Pawęzkowa  zwana,

I w Domowym Kościele wszystkim dobrze znana.

Od rana do wieczora codziennie się trudzi,

Ażeby zaspokoić potrzeby tych ludzi.

Dobry Bóg to Pawęzkom wynagrodzi hojnie,

Jak już wrócą z Uherzec będą spać spokojnie.

 

 

Różnią się oazowi między inną bracią

Pochodzeniem, tudzież wzrostem i postacią.

By wyróżnić się jakoś w takiej mieszaninie

I być pewnym, że żaden tutaj nie zaginie

Każdemu dali kluczyk do jego komnaty

Ale i tak ci wszyscy to są w Panu braty.

A każda jest zacniejsza od innej rodzina:

Wiąckowie, Rusinkowie, Ziółków pół tuzina,

A dalej Siepetowscy i Szelongiewicze,

Którzy zwiedzili tutaj całą okolicę.

Rybczyńscy i Kobierscy wraz z nimi Kawkowie

Każdy z rodu najlepszy, coś mądrego powie.

Pawłowskim oraz Małkom biesiada zaś służy

Kiedy wszyscy już skończą im się wciąż nie dłuży.

Stępniowie, Buciorowie Ci z jednej drużyny,

Krysów zaś familija to, aż trzy dziewczyny,

Chociaż jest między nimi jeszcze ten rodzynek,

Muzycznie uzdolniony na skrzypcach gra synek.

 

Słońce ostatnich kresów nieba dochodziło,

To, com tutaj obaczył jakby mi się śniło.

Takie były zabawy, modły w owe lato

W Uhercach Mineralnych.

Bogu dzięki za to!

 

A OTO KOLEJNE ŚWIADECTWA UCZESTNIKÓW

 

Kasia i Piotrek Pawłowscy

Rekolekcje wakacyjne I stopnia w Uhercach Mineralnych były dla nas ważnym czasem. Nie brakowało trudów, poświęceń, ale z pełną odpowiedzialnością możemy powiedzieć, że warto było i gdyby przyszło nam jeszcze raz podejmować decyzje związaną z uczestnictwem w rekolekcjach, to niczego byśmy nie zmieniali. Jeżeli chodzi o owoce tego wydarzenia, na pewno jest to bardziej świadome i zaangażowane przeżywanie Eucharystii, rozbudzenie potrzeby rozwoju duchowego, poznanie wielu wspaniałych ludzi, małżeństw, rodzin. Brakowało nam na tych rekolekcjach czasu na przemyślenie, przedyskutowanie na bieżąco pojawiających się tematów, na wytłumaczenie i przekazanie dzieciom pewnych kwestii.

Chwała Panu!

 

 

Witamy!

Pragniemy wam serdecznie podziękować za zorganizowanie i poprowadzenie rekolekcji I stopnia w Uhercach Mineralnych. Bardzo miło wspominamy ten jakże pożytecznie i owocnie spędzony czas. Codzienne uczestnictwo we Mszy Świętej a także głoszone katechezy przez ks. Macieja i ks. Adama głęboko poruszyły nasze serca. Droga Krzyżowa w Strachocinie i odnowienie przysięgi małżeńskiej w Zagórzu oraz nocna adoracja Najświętszego Sakramentu, to te części rekolekcji, które dużo zmieniły w naszym życiu. Będziemy je długo pamiętać i mamy nadzieję, że jeszcze wiele zmienią.

Wam, kochani Ewo i Tadeuszu dziękujemy za przygotowanie i poprowadzenie spotkań w Szkole Ewangelizacji, za wszelki trud włożony w przygotowanie i poprowadzenie tych rekolekcji.

Niech dobry Bóg błogosławi i obdarza Was i Waszą rodzinę potrzebnymi łaskami.

 Serdecznie pozdrawiamy

 Danuta i Tadeusz Stępień

 

Rekolekcje bardzo nam sie podobały. Najwspanialsze dla nas było  to iż zbliżyły nas one do Pana Boga i odnowiły naszą więź z  Nim. Przypomniały nam iż jest On najważniejszy w naszym życiu .Strona duchowa rekolekcji była wspaniała. Wspaniali księża oraz bardzo oddana wszystkim i zaangażowana para prowadząca, która wspaniale dawała świadectwa swojego życia rodzinnego i Swojej wiary. Wspaniale kazania, pogadanki które nas dużo nauczyły i nie raz poruszyły .Wspaniale  było poznać inne małżeństwa, jak żyją i jak wierzą w Pana Boga.    Wspaniała oprawa muzyczna czyli wspaniali muzyczni:)Wspaniale panie opiekunki .Nawet nie spodziewaliśmy się że nasze dzieci tak będą sie do nich garnąć. Smuciło nas tylko to iż przy obowiązkach nad małymi dziećmi i przy ciąży czasem nie dawaliśmy rady nadążyć na jakiś punkt programu dnia lub spóźnialiśmy się…chyba jednak te rekolekcje są dla małżeństw z trochę większymi dziećmi gdyż są tak wartościowe iż chciałoby się jeszcze pełniej w nich uczestniczyć.

Ala i Tomek Rybczyńscy

ALLELUJA!

 

 

Rekolekcje OR 1° były dla nas niezwykle owocne. Dzięki nim umocniła się nasza więź małżeńska i rodzinna. Zaczęliśmy doceniać to, że mamy siebie, że mamy nasze dzieci. Odnowienie przysięgi małżeńskiej przypomniało nam, że o miłość musimy walczyć każdego dnia, a my sami jesteśmy odpowiedzialni za zbawienie współmałżonka.

Dialog małżeński, któremu przed wyjazdem na rekolekcje nie mogliśmy podołać, udał się wspaniale. Wierzymy, że dzięki takim szczerym rozmowom, uda nam się zbudować jeszcze lepszą relację nie tylko małżeńską, ale i rodzinną.

            Odkryliśmy na nowo dar modlitwy, a zwłaszcza modlitwę do Ducha Świętego. To właśnie ona powinna kształtować i porządkować nasz dzień. Dzięki niej możemy bezgranicznie zaufać Bogu, czego niestety, brakuje nam kiedy stawiamy tylko na własne siły.

            Atmosfera rekolekcji pozwoliła nam otworzyć się na innych. Każdy z nas jest inny, jednak fantastycznie się uzupełnialiśmy. Wszystkie rodziny, które poznaliśmy, są wspaniałe, a świadectwo ich życia pozwala nam czerpać dobry przykład.

 

CHWAŁA PANU!!!

Katarzyna i Szymon Małek

Szczęść Boże 

 

 

Podczas rekolekcji mogliśmy się zatrzymać i „marnować” czas dla Pana Boga, nowego znaczenia nabrały słowa „módlcie się nieustannie” stały się one dla nas bliższe. Zrozumieliśmy, że modlitwa powinna wyznaczać rytm naszego dnia, gdy Pan Bóg będzie na pierwszym miejscu wszystko inne będzie na właściwym. Dzięki rekolekcjom nabraliśmy pewności, że Domowy Kościół jest wspólnotą właśnie dla nas, że nie znaleźliśmy się w niej przez przypadek. Był to czas spotkania z ludźmi o podobnych wartościach, poszukujących Boga – to dzięki innym uczestnikom i ich świadectwu udało nam się naładować duchowe akumulatory.

Dla nas bardzo cenny był czas spędzony na formacji i gdyby to od nas zależało to w niektórych przypadkach wydłużylibyśmy czas formacji kosztem czasu wolnego.

Dziękujemy za pracę włożoną w organizację rekolekcji, gdybyśmy mieli jeszcze raz wybierać gdzie jechać to bez wahania wybralibyśmy właśnie Wasz turnus. Było naprawdę bardzo dobrze i blisko Boga.

Pozdrawiamy

Monika i Piotr