Aktualności

ŻYCZENIA BOŻONARODZENIOWE.

Bożonarodzeniowe spotkanie Duszpasterstwa Małżeństw i Rodzin z biskupem Krzysztofem Nitkiewiczem – zaproszenie.

BAL KARNAWAŁOWY

KOCHANI

Do balu czasu pozostaje już wcale nie tak dużo czasu i ubywa on niestety wolniej niż miejsc, co oznacza, że jak ktoś ma ochotę lub chodzi mu po głowie taka koncepcja, że może by się tak jednak w tym roku wybrać na te harce, niech wolno nam będzie się podzielić tą oczywistą sugestią – nie zwlekajcie. Doświadczeniem lat ubiegłych z góry wiadomo, że będzie co wspominać. Skąd ta pewność? Bo wspomnienia z ubiegłych lat są nadal żywe i przyjemne.

 

Rejonowy Dzień Wspólnoty z zawierzeniem się Maryi i Godziną Łaski – I i II Rejon Stalowa Wola

CUDOWNIE SIĘ ZŁOŻYŁO

To, że nie co dzień mamy Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, to wręcz truizm, ale to że wypada ona akurat w niedzielę na którą wyznaczony jest Rejonowy Dzień Wspólnoty Ruchu Światło-Życie, to już prawdziwa rzadkość. Mieliśmy zatem niepowtarzalną okazję wspólnie w gronie dwóch rejonów (I i II Stalowa Wola) świętować to wydarzenie. 

Maryja dba o swoich czcicieli nawet w takich drobiazgach jak dobra pogoda. Przez wysokie witraże okien do świątyni michalickiej parafii Trójcy Przenajświętszej wpadały do jej środka, ożywiając ten grudniowy dzień, śliczne i czyste słoneczne promienie. To nie był ponury, szary grudniowy dzień. To pierwsze. Parafia w której gościliśmy rozpoczęła właśnie w ramach adwentowych rekolekcji renowację ubiegłorocznych misji świętych, co dla nas oznaczało, że … wysłuchamy homilii szczególnej – jak na szczególny dzień wypadło. I nie było inaczej. Tylko trzy myśli przytoczmy w tej relacji z rozważań ks. Piotra Prusakiewicza. Pierwsza: otóż bywa tak, czego winniśmy mieć świadomość, że owoce dzieł których się podejmujemy mogą być dostępne dopiero innym pokoleniom, tak jak owoce pracy wielkich świętych Kościoła w pełni mają smak dopiero teraz. Pomyślmy o dziełach i nauczaniu św. Jana Pawła II, św. Siostry Faustyny, sługi Bożego ks. Stefana kardynała Wyszyńskiego. Nikt jednak nie wyprzedzi pod tym względem Maryi. I druga: jest kolor biały i biel. Coś może mieć kolor biały, ale nie będzie bielą samą w sobie. Jedynie, idąc tropem tej myśli, Maryja jest taką bielą.  Jest Niepokalaną dla pokalanych i wciąż kalających się. Trzecia: renowacji podlega to, co się zużywa, to co poddane jest działaniom wpływu zewnętrznych czynników. Budynki się renowuje, obrazy, zdrowie w sanatorium. Można i trzeba poddawać renowacji również naszą duszę. Wybielać z nalotu grzechu jej piękno, przyciąć odrosty rozleniwienia, niechęci, złości, nawyków.

ZAWIERZYLIŚMY SIĘ 

Pod koniec mszy świętej, na wezwanie przewodniczącego tej koncelebry ks. Rafała Kusiaka, który dołączył do nas na dole, moderatora Rejonu II Stalowa Wola, wszyscy formujący się w Ruchu Światło-Życie obecni na tej mszy, a warto podkreślić, że były z nami zarówno Dzieci Boże i Oaza młodzieżowa, wyszliśmy z ławek i podeszli pod stopnie ołtarza. To był naprawdę piękny widok jak bez mała połowa zgromadzonych w świątyni podchodzi ku stopniom prezbiterium zawierzać się Maryi -Niepokalanej Matce Kościoła. To musiało zrobić wrażenie. Akt zawierzenia odczytali Halina i Marian Indykowie. To był moment, w którym można było poczuć jedność, wspólnotę, piękno i sens.

 

KUMULACJA ŁASKI

Po zakończonej eucharystii, której zapewniliśmy wraz z towarzyszącą nam młodzieżą śliczną i godną oprawę liturgiczną, i raczej krótkiej przerwie na przekąskę lub coś ciepłego do wypicia, przeszliśmy do przygotowanej zawczasu kaplicy Chrystusa Zmartwychwstałego, żeby równo o godzinie 12:00 rozpocząć godzinną adorację Najświętszego Sakramentu w ramach „godziny łaski”. Dołączyły do nas osoby z zewnątrz, dla których to była okazja, żeby ten czas spędzić przed Chrystusem obecnym w Sakramencie. 

To czuwanie wpisuje się w coraz popularniejszy zwyczaj modlitewnego trwania związanego z objawieniami Matki Bożej w Montichiari-Fontanelle, z których to „godzina łaski” bierze swój początek. Wpisuje się ono również w trwający w naszej diecezji Kongres Eucharystyczny i misję szczególnego propagowania realnej obecności Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Tak oto udało się nam skumulować następujące po sobie dwie godziny łaski. Tą pierwszą było naturalnie nasze uczestnictwo w Mszy Świętej – szczycie i źródle. Już tu bowiem Jezus miał szansę być przez nas przyjęty w całości, tak jak w całości się ofiarował. Z tym Jezusem w sercu mogliśmy stanąć – jakoby przed najczystszym zwierciadłem – przed Nim realnie obecnym. Jesteśmy przekonani, że każdy z nas miał kogo i co powierzać przez Niepokalaną Jezusowi. Blisko godzina spędzona w refleksji, zadumie, modlitwie i adoracji – której tłem była cisza, mamy tę ufność, przełoży się na konkret życia w łasce i życia łaską w nas, a przez nas ku innym. 

Pod koniec adoracji ks. Rafał Kusiak przyjął od kilku osób, na zakończenie ich indywidualnej, trwającej 33 dni nowenny, akt zawierzenia się Maryi. Zawierzający, każdy z osobna na potwierdzenie złożonych przez siebie obietnic został pobłogosławiony Najświętszym Sakramentem.

O WOLNOŚCI, INWESTYCJACH I SMAKU BIGOSU

Po zakończonej adoracji i ponownym przegrupowaniu się do „sali teatralnej” (dobrze, że jest bezpośrednie połączenie wewnętrznymi korytarzami) wysłuchaliśmy konferencji wygłoszonej przez księdza Rafała Kusiaka. Ksiądz Rafał, co trzeba szczególnie podkreślić i docenić, uważamy że nie można tego nie zauważyć – był z nami dzisiaj cały czas. Nie opuścił nas ani na moment. Mało tego, jak trzeba było, czekał na nas ile trzeba (potrzeba nie była może duża, ale cierpliwość i zrozumienie doskonale widoczne), wystawił nam Jezusa do adoracji, pobłogosławił, czuwał całą godzinę jako pierwszy klęcząc przed monstrancją. Na koniec podzielił się wiedzą i doświadczeniem. O wolności można mówić w wielu wymiarach, aspektach i płaszczyznach.  Wolność jest wedle ks. Rafała Kusiaka, istotą człowieczeństwa, jego najważniejszym przejawem, ale i zadaniem, któremu nie łatwo sprostać, które – bywa – niechętnie podejmujemy. Na wolność trzeba być „specjalnie” uwrażliwionym, co może się przejawiać nawet w sposobie jej wyrażania. Możemy bowiem powiedzieć mam żonę, mam męża – ale możemy powiedzieć: jestem mężem, jestem żoną. Wolność posiada się po to, żeby ją dawać. Poszerzać ten najbardziej pożądany obszar u innych – niczego tym samym nie tracąc u siebie, a nawet zyskując. Zysk bowiem nie polega na przeliczaniu jej (wolności) wartości czy wartości czegokolwiek innego. On w tym przypadku polega na utwierdzeniu się w pewności dobra czynionego innym. Gdyby chcieć jednym zdaniem wyłuskać sens, samą esencję z esencji przesłania konferencji ks. Rafała – należałoby powiedzieć tak: wolność pochodzi od Boga i przez nas ma docierać do innych. Jeżeli tylko potrafimy nie stanąć na przeszkodzie temu naturalnemu ruchowi, zadzieją się cuda te z typu najcudowniejszych.

Po konferencji oddaliśmy (pary rejonowe obie) na chwilkę głos Halince i Marianowi Indykom, którzy podzielili się stanem zaawansowania robót w naszym ośrodku rekolekcyjnym w Uhercach Mineralnych, bieżącymi potrzebami, najbliższymi planami i marzeniami, które też zawierzyli Maryi, więc chyba zaczną one powoli wychodzić z poziomu marzenia do poziomu realizacji (po takim zawierzeniu raczej prędzej niż później). 

Po modlitwie, w której jeszcze raz przypomnieliśmy naszej Matce, jak uparte i nieco nieznośne dzieci, o naszych potrzebujących chorych, zwłaszcza o chorych dzieciach i ich rodzicach, ale też podziękowaliśmy również za tych co nam przygotowali i przywieźli (przywoził kto inny niż przygotowywał) bigos. Po otrzymanym błogosławieństwie, wreszcie do niego mogliśmy się ze smakiem dobrać.

Przeprowadzona naprędce wśród degustatorów i koneserów owego popularnego dania ankieta na temat jego smaku dała jednoznaczny wynik, który brzmiał: zjawiskowy. Dziękujemy autorom szlagierowego wyrobu za ich konsekwentną pamięć i determinację na polu: a my was nakarmimy. Dla mniej zorientowanych są nimi Beata i Andrzej Werescy. 

 

Opracowanie: Aneta i Andrzej Moskalowie.

 

GALERIA ZDJĘĆ DO KTÓREJ SZCZEGÓLNIE WARTO ZAGLĄDNĄĆ.

„Małżeństwo bez lęku”. Tematyczna sesja rekolekcyjna w Sandomierzu.

LĘK CZYLI …

Żeby poznać prawdziwy smak małżeńskiej miłości, trzeba żyć bez lęku. Czy taka sztuka jest w ogóle możliwa, osiągalna? Lęk to przecież naturalny stan emocjonalny pojawiający się w życiu codziennym. Jest normalną reakcją na stresujące sytuacje. Owszem odczuwanie go, to stan nieprzyjemny, związany z przewidywaniem nadchodzącego z zewnątrz lub pochodzącego z wewnątrz organizmu niebezpieczeństwa, objawiający się jako niepokój, uczucie napięcia, skrępowania, zagrożenia. Są sytuacje, gdy lęk jest potrzebny, tak samo jak są sytuacje gdy staje się on balastem, obciążeniem, ciężarem nie do uniesienia, powodem osobistych czy rodzinnych tragedii, prowadzi wprost do nieuchronnego rozpadu. Wpierw niszczy relacje wypierając inne uczucia, w konsekwencji doprowadza do rozstania – jeżeli nie realnego (bo na takie jest już za późno, czy ze względów natury religijnej w przekonaniu małżonków, czy choćby jedynie wizerunkowo – niedopuszczalne) to mentalnego małżonków. Oba są tak samo złe.

PO RECEPTĘ NA LĘK – DO SANDOMIERZA

Prowadzący trwającą od piątkowego wieczoru (22.11.2019) do niedzielnego popołudnia (24.11.2019) piątą już z kolei tematyczną sesję rekolekcyjną Domowego Kościoła – czyli doskonale nam znani Agnieszka i Jakub Kołodziejowie – uznali, że temat: „Małżeństwo bez lęku” jest dla małżeństwa na każdym etapie jego istnienia adekwatny. Jedynie horyzont, z którego na problem patrzymy może mieć nieco inne odniesienie ku jego centrum i warto go tym razem poruszyć i bliżej mu się przyglądnąć, poznać i zmierzyć z nim. To słuszne założenie sprawdziło się w punkt, ponieważ uczestnikami owych swoistych i niepowtarzalnych rekolekcji, na które jest nieustanne zapotrzebowanie, były małżeństwa z zaledwie dwuletnim stażem jak i te, które wydawać by się mogło w życiu widziały już jeżeli nie wszystko, to z całą pewnością bardzo dużo. Zdecydowana większość uczestników sesji wywodziła się z naszej diecezji, ale byli też goście z Krakowa, Warszawy czy Lublina. Zarówno członkowie wspólnoty Domowego Kościoła jak i spoza niej.

 

MAŁŻEŃSKIE LĘKI …

Lęk w swej naturze jest bardziej subtelny i dużo mniej gwałtowny niż strach, który wybucha i mija. W relacjach małżeńskich, jak dowodzili Agnieszka i Jakub, lęk ukrywa się w pewnych postawach, przybiera i odgrywa swoiste role, pomimo że z natury wydawać by się mogło flegmatyczny, potrafi dynamicznie krążyć. Nie bez znaczenia jest określenie miejsca, stylu w jaki toczy się nasze życie małżeńskie. Nasze małżeństwo może przechodzić trudny okres (przejściowo lub permanentnie), może być doprowadzone w całości lub znacznych jego obszarach do zaniedbania (czasami totalnego), są małżeństwa zdewastowane (dymiące, choć zamieszkałe ruiny), ale i takie, które żyją we względnej równowadze. Niezależnie od obiektywnego stanu naszego małżeństwa warto umieć rozpoznać w jakich rolach jesteśmy w nim obsadzeni. Agnieszka i Jakub wyróżnili kilka typów trudnych małżeństw (inaczej mówiąc trudności małżeńskich w zależności od obsady). I tak w związkach można spotkać zarządzające, mające wszystko (absolutnie) pod kontrolą matki i posłusznych synków; zorganizowanych, czułych i opiekuńczych managerów w roli ojca wraz ze swoimi dystyngowanymi laleczkami; despotycznych, wszystkowiedzących i wszystko potrafiących, oligarchicznych władców ze swymi służącymi, wiecznie niezadowolone, skupione na sobie i wszelkich problemach jakie ma lub może mieć świat i życie dręczycielki u boku skrajnie asertywnych obojętnych facetów; mogą się spotkać ze sobą dwie drapieżne natury gdzie trwa nieustanna wojna o wszystko lub dwie uległe osobowości gdzie toczy się zażarta batalia na ustępstwa. I nie chce wierzyć, że te wszystkie skrajności rozrzucone pomiędzy autonomią i bliskością, zawłaszczeniem i opuszczeniem – krążą po osi, której centrum jest jeden lęk, który ma inne nazwy.

KTÓRĘDY DO WYJŚCIA?

Istnieje taka „cudowna” zasada, która mówi, że miłość usuwa lęk, a lęk usuwa miłość. Im więcej miłości, tym mniej lęku, im więcej lęku, tym mniej miłości. Chrześcijańskie małżeństwo wpierw musi zadbać o to by zniknął „lęk przed miłością”. Jeżeli uwierzymy w Miłość, miłość zadziała – lęki zostaną okiełznane. Wpierw we mnie. Zmieniając siebie, zmieniam cały swój świat, ale i świat dookoła. Nie jest czymś odkrywczym stwierdzić, że moim, najbliższym światem jest wpierw współmałżonek, zaś światem w którym żyję powinien być Chrystus. Biorąc od Chrystusa, który ewidentnie mówi „nie lękaj się” umiejętność kochania – uczę się na czym ono polega w praktyce codziennego życia. Miłość Chrystusa jest za każdym razem „adekwatna”. Kiedy sytuacja wymaga czułości jest czuły, ale kiedy postawy twardej, nie waha się się takim być. Podstawową cechą prawdziwej miłości, miłości uzdrawiającej, wypierającej lęki jest to, że ona jest za każdym razem do kogoś. Mieć miłość do męża/żony, to w każdej chwili coś konkretnie znaczy i na czymś innym polega. Znaczy gesty, słowa, postawy, pomoc, wybaczenie, przeproszenie – a przede wszystkim bliskość i czas dla.  Można powiedzieć, że kochać to skracać dystans, nawet wtedy kiedy wydaje się, że jesteśmy już naprawdę bardzo blisko, to jest możliwe. Gdy zaś jesteśmy gdzieś jakoś daleko od siebie, tak że druga osoba w ogóle zniknęła nam z pola widzenia jest to konieczne. Konieczne jest zrobić coś, gdy czujemy, że jest źle. Nie trwać w tym marazmie, nie betonować postaw, nie szukać winnych – tylko ruszyć się z miejsca (najlepiej razem). Gdy to konieczne poszukać pomocy u innych. 

UWIERZYĆ, ŻE …

Uwierzyć, że to możliwe łatwiej jest na takich rekolekcjach (każdych rekolekcjach). Poczuć, że jednak można porozmawiać (dialog), że Słowo znaczy, rozumie i działa (namiot spotkania), że Jezus jest realnie obecny (adoracja, eucharystia), że inni czują i widzą świat, życie, problemy, małżeństwo podobnie (rozmowy w przerwie, refektarz, świadectwo) – to bezcenne. Tyle układających się w inspirującą całość elementów, przeróżnych elementów, nie może być przypadkiem. Tu nie ma mowy o pomyłce, reżyserce (nie przy tylu zupełnie różnych osobach). Wiedza (Agnieszka i Jakub) nie przeczy duchowi (ks. Krzysztof Dzierżak i jego homilie, posługa w konfesjonale) – dlatego, te rekolekcje są kluczem do skarbca. Wy/my jesteśmy skarbnicą cudownego człowieczeństwa, mamy klucze. Czy wejdziemy do środka, czy damy siebie samych sobie i innym. Panowie – trzeba kupić tego kwiatka żonie. Drogie Panie bądźcie promienne i zalotne – gdy go dostaniecie. Małżonkowie – nie zapomnijcie o tym dzięki któremu kwiatki w ogóle istnieją.

Opracowanie: Aneta i Andrzej Moskalowie.

 

BARDZO DUŻA GALERIA ZDJĘĆ