Andrzej Kolasa – wspomnienie.

/Na zdjęciu Ś.P. Andrzej Kolasa/

 

 

Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia…

To była dewiza życiowa naszego Przyjaciela Andrzeja Kolasy. Dziś ufamy, że Andrzej raduje się oglądaniem oblicza Boga Którego miłował słowem i czynem. ANDRZEJU, dzisiaj w imieniu całej wspólnoty Domowego Kościoła pragniemy Ci podziękować za to, że byleś razem z nami . Ty przykładem życia dałeś nam świadectwo, co to znaczy żyć z Chrystusem i dla Chrystusa. Dziękujemy Ci za pozostawiony wzór dobrego męża. Zawsze z ogromnym szacunkiem odnosiłeś się do Twojej żony Bożenki. Dziękujemy Ci za wspólne rekolekcje, za wspólne modlitwy i pracę. Byłeś zawsze szalony w służbie drugiemu człowiekowi. Na tyle, ile mogłeś, mierzyłeś się z pracą w Uhercach. Pamiętajmy nie tak dawno jak potrzeba było dowieźć ekipę do pracy w ośrodku. TY nie analizowałeś, że to długa droga, że jechać i wracać to jaki to koszt. Po prostu przyjmowałeś to jako wezwanie samego Boga . RAZEM zaczynaliśmy jeszcze ten rok formacyjny w ośrodku. Jak bardzo dbałeś, aby wszystkim było dobrze. Pamiętajmy jak wielką i ojcowską miłością darzyłeś dzieci w świetlicy środowiskowej. One często w Tobie miały wzorzec ojca, który kocha, bo tego nie doświadczyły w domu rodzinnym . Andrzeju, Ty zawsze miałeś dobre słowo dla każdego i o każdym.

Ty wiedziałeś,, co to znaczy być cichym i pokornym. W pierwszy piątek miesiąca odszedłeś do Tego, który był Twoim NAUCZYCIELEM . Moglibyśmy mnożyć listę Twoich dobrych czynów, które zapisałeś w księdze życia. DZIĘKUJEMY CI. ORĘDUJ ZA NAMI. Obiecujemy, że będziemy wspierać Twoja ukochaną BOŻENKĘ. JEZU UFAM TOBIE.

 

Andrzej wraz z żoną Bożeną przeżyli w małżeństwie 39 lat, w ruchu Domowego Kościoła ponad 20 lat. Byli kilkakrotnie animatorami kręgu, pilotowali powstający krąg. Uczestniczyli w ORAR-ach oraz rekolekcjach wakacyjnych I i II stopnia.

  Andrzej był rozmiłowany w adoracji Najświętszego Sakramentu. Starał się codziennie być w kaplicy, aby tam odbyć namiot spotkania. Był dla siebie bardzo wymagający w ocenie wypełniania zobowiązań. Zawsze nas mobilizował, aby dawać z siebie więcej. Chętnie bezinteresownie pomagał potrzebującym, był w tym względzie bardzo wrażliwy. Andrzej to wzór oddanego męża, troskliwego ojca, dziadka i przyjaciela. Jesteśmy mu wdzięczni za każdą chwilę spędzoną wśród nas. Doceniał przynależność do naszej wspólnoty. Na ostatnim przed chorobą spotkaniu powiedział: „ Gdzie byśmy teraz byli, gdyby nie Domowy Kościół?”