Nekrologi

Śp. Małgorzata i Stanisław Gędek

Do Domowego Kościoła należeli od 1983 roku. Po przyjeździe do Stalowej Woli w 1997 pilotowali krąg przy parafii Matki Bożej Królowej Polski, uczestnicząc w nim aż do tragicznego wydarzenia.

O śp. Małgorzacie i Stanisławie, jedno z małżeństw będących razem w kręgu DK, pisze tak: „To byli cudowni ludzie, to właśnie oni byli przykładem i motorem dla nas w kręgu. Zawsze mieli czas na wspólną modlitwę, dbali o siebie, o rodzinę i scalali nasz krąg. Już nie usłyszymy od Stasia jak mówi o swojej żonie „Małgoś” i od Małgosi „mój Stacho”. Byli dla nas – małżeństw z kręgu przykładem i tacy pozostaną w naszej pamięci i modlitwach. ❤️

Wieczny odpoczynek racz im dać Panie…

Odszedł Boguś Linek.

/fot. A. Moskal; rok 2019, Rejonowy Dzień Wspólnoty. Miejsce – parafia Trójcy Przenajświętszej w Stalowej Woli/

 

Dało się o Bogusiu słyszeć to, że był charakterystyczny, specyficzny, oryginalny. I to wszystko prawda. Nie da się bowiem ukryć, że Bogdan Linek nosił w sobie duszę artystyczną wyściółką obszytą. Bynajmniej nie był to człowiek oschły czy wyniosły, wręcz przeciwnie miły i otwarty, a nawet – nie zawaham się użyć tego słowa, na swój sposób czuły. Przystępny, doskonale potrafiący prowadzić nawet zdawałoby się z początku – rozmowę, która się nie klei. Bardzo lubiłem postać z nim i pogadać. O wszystkim. Życiu, robocie, dzieciach, kręgu, parafii. Miał pracownię tuż obok mojej pracy. Czasami tylko machaliśmy do siebie – Boguś przy jakiejś robocie, co mu się akurat na zewnątrz trafiła, ja zza szyby przy której stało używane przeze mnie ksero. Pamiętam moją ostatnią z nim taką rozmowę – na rozchodne. Na pytanie jak się żyje odpowiedział mi tak: wiesz, staram się żyć tak jak chodzę: powoli i dokładnie. To bodaj najbardziej charakterystyczna cecha Bogusia – potrafił na poważnie żartować. Słuchał z uwagą, odpowiadał roztropnie. No i Boguś, to zdrobnienie przylgnęło do niego na przysłowiowy – amen. Nie słyszałem, żeby ktoś mówiąc o nim używał twardego, poważnego Bogdan. W naszej pamięci jest i będzie już na zawsze nie kto inny tylko właśnie Boguś Linek. 21 maja 2021 Bóg Ojciec zaprosił go do siebie, zakończył jego ziemską wędrówkę. Nagle, w kilka chwil. Najwidoczniej uznał, że nie ma w życiu Bogusia lepszego momentu, żeby go do siebie zabrać. 

 

Z żoną Marią do Domowego Kościoła trafili w 1994 roku. Przeszli pełną formację. Wielokrotnie byli parą animatorską kręgu. Pełnili posługę pary rejonowej. Bardzo mocno udzielali się w Katolickim Centrum Pomocy Rodzinie służąc w poradni. Od początku w Krucjacie Wyzwolenia Człowieka, diakonii życia.

 

W Domowym Kościele ubyło człowieka, który umiał smakować. Był wyraźny, może i słonawy – ale autentycznie, naprawdę do końca będąc sobą uczył i pokazywał, że można i trzeba takim być. Będzie cię nam Boguś brakować. Już brakuje. Wiemy, że chciałbyś żeby ten brak wypełnić modlitwą. I tak uczynimy.

Odeszła Jadwiga Niziałek.

 

(Jadwiga Niziałek – fot. Andrzej Moskal)

 

WSPOMNIENIE KRĘGÓW STASZOWSKICH.

Kochana Jadziu…
Twoja ziemska wędrówka dobiegła kresu. Odeszłaś od nas do Pana, po nagrodę za swoje piękne życie, związane przede wszystkim z rodziną i Kościołem.
Niemalże od początku powstania parafii św. Barbary w Staszowie, włączyłaś się z mężem we wspólnotę Domowego Kościoła Ruchu Światło- Życie. Zawsze razem ze swoim, Jasiem” (tak czule wypowiadałaś imię Janka) przechodziliście kolejne stopnie formacji. Pełniliście posługę pary rejonowej, kilka razy pary animatorskiej. Często jeździliście na rekolekcje formacyjne, tematyczne. Prawie codziennie byliście na Eucharystii, rozmodleni, gorliwie wypełniający zobowiązania. Zawsze gościł uśmiech na Twojej twarzy, a w sercu ofiarność, życzliwość, dobre słowo o każdym. Służyłaś bezgranicznym zaangażowaniem w przygotowanie i przeprowadzenie rekolekcji formacyjnych w parafii, czy Opłatka. Z pokorą przyjmowałaś wszelkie trudy i przeciwności losu, doskonale czułaś ,,że kogo Bóg miłuje, temu daje swój krzyż do dźwigania. Chociaż nam po ludzku żal i łza kręci się w naszych oczach, to powtarzamy za ks. Blachnickim Magnificat Niepokalanej „Wielbi moja dusza Pana”, za dar Twojego, tak nagle przerwanego życia. Pozostajesz w naszej modlitwie i pamięci.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                         
Na koniec pragniemy pożegnać Cię pieśnią,(bo zawsze lubiłaś śpiewać) poety Franciszka Karpińskiego.

 

 

 

O zmarła Siostro, z Tobą się żegnamy,
Przyjmij dar smutny, który Ci składamy.
Trochę na grób Twój porzuconej gliny,
Od Twych przyjaciół, sąsiadów, rodziny.

Powracasz w ziemię, co matką Twą była,
Teraz Cię strawi, niedawno żywiła!
Tak droga każda, którą nas świat wodzi,
Na ten ubity gościniec wychodzi.

Niedługo Siostro, z Tobą się ujrzymy!
Jużeś tam doszła, my jeszcze idziemy.
Trzeba Ci było odpocząć po biegu,
Ty wstaniesz, boś tu tylko na noclegu.

Boże, Ta zmarła w domu Twym bywała,
U stołu Twego jadła i Ciebie wzywała.
Na Twej litości polegała bezpiecznie,
Daj duszy Jej odpoczynek wieczny.

 

Przyjaciele z kręgów Domowego Kościoła Rejonu Staszów.