Rejonowy Dzień Wspólnoty z zawierzeniem się Maryi i Godziną Łaski – I i II Rejon Stalowa Wola

CUDOWNIE SIĘ ZŁOŻYŁO

To, że nie co dzień mamy Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, to wręcz truizm, ale to że wypada ona akurat w niedzielę na którą wyznaczony jest Rejonowy Dzień Wspólnoty Ruchu Światło-Życie, to już prawdziwa rzadkość. Mieliśmy zatem niepowtarzalną okazję wspólnie w gronie dwóch rejonów (I i II Stalowa Wola) świętować to wydarzenie. 

Maryja dba o swoich czcicieli nawet w takich drobiazgach jak dobra pogoda. Przez wysokie witraże okien do świątyni michalickiej parafii Trójcy Przenajświętszej wpadały do jej środka, ożywiając ten grudniowy dzień, śliczne i czyste słoneczne promienie. To nie był ponury, szary grudniowy dzień. To pierwsze. Parafia w której gościliśmy rozpoczęła właśnie w ramach adwentowych rekolekcji renowację ubiegłorocznych misji świętych, co dla nas oznaczało, że … wysłuchamy homilii szczególnej – jak na szczególny dzień wypadło. I nie było inaczej. Tylko trzy myśli przytoczmy w tej relacji z rozważań ks. Piotra Prusakiewicza. Pierwsza: otóż bywa tak, czego winniśmy mieć świadomość, że owoce dzieł których się podejmujemy mogą być dostępne dopiero innym pokoleniom, tak jak owoce pracy wielkich świętych Kościoła w pełni mają smak dopiero teraz. Pomyślmy o dziełach i nauczaniu św. Jana Pawła II, św. Siostry Faustyny, sługi Bożego ks. Stefana kardynała Wyszyńskiego. Nikt jednak nie wyprzedzi pod tym względem Maryi. I druga: jest kolor biały i biel. Coś może mieć kolor biały, ale nie będzie bielą samą w sobie. Jedynie, idąc tropem tej myśli, Maryja jest taką bielą.  Jest Niepokalaną dla pokalanych i wciąż kalających się. Trzecia: renowacji podlega to, co się zużywa, to co poddane jest działaniom wpływu zewnętrznych czynników. Budynki się renowuje, obrazy, zdrowie w sanatorium. Można i trzeba poddawać renowacji również naszą duszę. Wybielać z nalotu grzechu jej piękno, przyciąć odrosty rozleniwienia, niechęci, złości, nawyków.

ZAWIERZYLIŚMY SIĘ 

Pod koniec mszy świętej, na wezwanie przewodniczącego tej koncelebry ks. Rafała Kusiaka, który dołączył do nas na dole, moderatora Rejonu II Stalowa Wola, wszyscy formujący się w Ruchu Światło-Życie obecni na tej mszy, a warto podkreślić, że były z nami zarówno Dzieci Boże i Oaza młodzieżowa, wyszliśmy z ławek i podeszli pod stopnie ołtarza. To był naprawdę piękny widok jak bez mała połowa zgromadzonych w świątyni podchodzi ku stopniom prezbiterium zawierzać się Maryi -Niepokalanej Matce Kościoła. To musiało zrobić wrażenie. Akt zawierzenia odczytali Halina i Marian Indykowie. To był moment, w którym można było poczuć jedność, wspólnotę, piękno i sens.

 

KUMULACJA ŁASKI

Po zakończonej eucharystii, której zapewniliśmy wraz z towarzyszącą nam młodzieżą śliczną i godną oprawę liturgiczną, i raczej krótkiej przerwie na przekąskę lub coś ciepłego do wypicia, przeszliśmy do przygotowanej zawczasu kaplicy Chrystusa Zmartwychwstałego, żeby równo o godzinie 12:00 rozpocząć godzinną adorację Najświętszego Sakramentu w ramach „godziny łaski”. Dołączyły do nas osoby z zewnątrz, dla których to była okazja, żeby ten czas spędzić przed Chrystusem obecnym w Sakramencie. 

To czuwanie wpisuje się w coraz popularniejszy zwyczaj modlitewnego trwania związanego z objawieniami Matki Bożej w Montichiari-Fontanelle, z których to „godzina łaski” bierze swój początek. Wpisuje się ono również w trwający w naszej diecezji Kongres Eucharystyczny i misję szczególnego propagowania realnej obecności Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Tak oto udało się nam skumulować następujące po sobie dwie godziny łaski. Tą pierwszą było naturalnie nasze uczestnictwo w Mszy Świętej – szczycie i źródle. Już tu bowiem Jezus miał szansę być przez nas przyjęty w całości, tak jak w całości się ofiarował. Z tym Jezusem w sercu mogliśmy stanąć – jakoby przed najczystszym zwierciadłem – przed Nim realnie obecnym. Jesteśmy przekonani, że każdy z nas miał kogo i co powierzać przez Niepokalaną Jezusowi. Blisko godzina spędzona w refleksji, zadumie, modlitwie i adoracji – której tłem była cisza, mamy tę ufność, przełoży się na konkret życia w łasce i życia łaską w nas, a przez nas ku innym. 

Pod koniec adoracji ks. Rafał Kusiak przyjął od kilku osób, na zakończenie ich indywidualnej, trwającej 33 dni nowenny, akt zawierzenia się Maryi. Zawierzający, każdy z osobna na potwierdzenie złożonych przez siebie obietnic został pobłogosławiony Najświętszym Sakramentem.

O WOLNOŚCI, INWESTYCJACH I SMAKU BIGOSU

Po zakończonej adoracji i ponownym przegrupowaniu się do „sali teatralnej” (dobrze, że jest bezpośrednie połączenie wewnętrznymi korytarzami) wysłuchaliśmy konferencji wygłoszonej przez księdza Rafała Kusiaka. Ksiądz Rafał, co trzeba szczególnie podkreślić i docenić, uważamy że nie można tego nie zauważyć – był z nami dzisiaj cały czas. Nie opuścił nas ani na moment. Mało tego, jak trzeba było, czekał na nas ile trzeba (potrzeba nie była może duża, ale cierpliwość i zrozumienie doskonale widoczne), wystawił nam Jezusa do adoracji, pobłogosławił, czuwał całą godzinę jako pierwszy klęcząc przed monstrancją. Na koniec podzielił się wiedzą i doświadczeniem. O wolności można mówić w wielu wymiarach, aspektach i płaszczyznach.  Wolność jest wedle ks. Rafała Kusiaka, istotą człowieczeństwa, jego najważniejszym przejawem, ale i zadaniem, któremu nie łatwo sprostać, które – bywa – niechętnie podejmujemy. Na wolność trzeba być „specjalnie” uwrażliwionym, co może się przejawiać nawet w sposobie jej wyrażania. Możemy bowiem powiedzieć mam żonę, mam męża – ale możemy powiedzieć: jestem mężem, jestem żoną. Wolność posiada się po to, żeby ją dawać. Poszerzać ten najbardziej pożądany obszar u innych – niczego tym samym nie tracąc u siebie, a nawet zyskując. Zysk bowiem nie polega na przeliczaniu jej (wolności) wartości czy wartości czegokolwiek innego. On w tym przypadku polega na utwierdzeniu się w pewności dobra czynionego innym. Gdyby chcieć jednym zdaniem wyłuskać sens, samą esencję z esencji przesłania konferencji ks. Rafała – należałoby powiedzieć tak: wolność pochodzi od Boga i przez nas ma docierać do innych. Jeżeli tylko potrafimy nie stanąć na przeszkodzie temu naturalnemu ruchowi, zadzieją się cuda te z typu najcudowniejszych.

Po konferencji oddaliśmy (pary rejonowe obie) na chwilkę głos Halince i Marianowi Indykom, którzy podzielili się stanem zaawansowania robót w naszym ośrodku rekolekcyjnym w Uhercach Mineralnych, bieżącymi potrzebami, najbliższymi planami i marzeniami, które też zawierzyli Maryi, więc chyba zaczną one powoli wychodzić z poziomu marzenia do poziomu realizacji (po takim zawierzeniu raczej prędzej niż później). 

Po modlitwie, w której jeszcze raz przypomnieliśmy naszej Matce, jak uparte i nieco nieznośne dzieci, o naszych potrzebujących chorych, zwłaszcza o chorych dzieciach i ich rodzicach, ale też podziękowaliśmy również za tych co nam przygotowali i przywieźli (przywoził kto inny niż przygotowywał) bigos. Po otrzymanym błogosławieństwie, wreszcie do niego mogliśmy się ze smakiem dobrać.

Przeprowadzona naprędce wśród degustatorów i koneserów owego popularnego dania ankieta na temat jego smaku dała jednoznaczny wynik, który brzmiał: zjawiskowy. Dziękujemy autorom szlagierowego wyrobu za ich konsekwentną pamięć i determinację na polu: a my was nakarmimy. Dla mniej zorientowanych są nimi Beata i Andrzej Werescy. 

 

Opracowanie: Aneta i Andrzej Moskalowie.

 

GALERIA ZDJĘĆ DO KTÓREJ SZCZEGÓLNIE WARTO ZAGLĄDNĄĆ.