Loading

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Chciałam dać świadectwo o czasie choroby i odejścia z tego świata mojego męża Stasia
i przeżywania przeze mnie żałoby. Nieraz się słyszy, że niektórzy po stracie najbliższych popadają
w rozpacz i depresję a zawierzając wszystko Panu Jezusowi można ten czas przeżywać w pokoju serca. W okresie wielkanocnym 21.05.2025 r , w środę, w dniu poświęconym Matce Bożej Nieustającej Pomocy , w roku Jubileuszowym odszedł do domu Ojca mój mąż Stasiu. Wcześniej myślałam, że jak Stasiu zakończy ziemskie życie tonie przeżyję tego, pęknie mi serce, a jednak przekonałam się przeżywając ten czas z Bogiem w moim sercu zagościł pokój i wdzięczność.
Dziękuję Panu Bogu za jego życie, za to że się spotkaliśmy, za naszą wspólną małżeńską drogę do Pana w Domowym Kościele. Mój Stasiu swoim entuzjazmem i radością pociągał innych, zachęcał do wstąpienia do DK i do udziału w rekolekcjach. Pełniliśmy posługę pary rejonowej, pilotowaliśmy kilka kręgów, prowadziliśmy wielokrotnie ORAR-y zaszczepiając uczestnikom miłość do Eucharystii i czytania Pisma Świętego oraz zachęcając małżeństwa do pielęgnowania miłości. Stasiu śpiewał w kilku chórach kościelnych , swoim talentem uwielbiał Pana Jezusa
i Maryję.
Droga krzyżowa mojego męża rozpoczęła się wraz z nastaniem Wielkiego Postu, gdy otrzymaliśmy wyniki badań potwierdzających nieuleczalną chorobę nowotworową. Stasiu dźwigał swój krzyż choroby razem z Panem Jezusem , cierpiał w ciszy, nie narzekał, nie skarżył się , nie zadawał pytań dlaczego. W czasie choroby i odchodzenia Stasia nieocenioną pomocą i opieką duchową służył nam przyjaciel rodziny i moderator DK ks. Edward Zieliński. Nie umiem dziękować Ci Panie za to, że postawiłeś na naszej drodze ks. Edwarda, który często nas odwiedzał, wspólnie z nami się modlił, wspierał duchowo, udzielał wskazówek jak przeżywać ten trudny czas, sprawował Msze Święte w naszej intencji. Długo modliliśmy się o uzdrowienie Stasia, gdy jego stan zdrowia się pogarszał, modliłam się o wypełnienie woli Bożej modlitwą oddania się Bogu :
„Mój Jezu tylko tak jak Ty chcesz, kiedy Ty chcesz i w taki sposób jak Ty chcesz. Tobie, który wszystko czynisz z potęgą i słodyczą , który napełniasz ziemię Swoją łaską , chwała
i dziękczynienie. Amen”.
Wszystko oddawałam Panu Jezusowi , Stasia, jego chorobę i cierpienie , uwielbiałam Jezusa
w tym trudnym czasie. Prosiłam o pomoc Maryję, Św. Józefa i Anioła Stróża , aby móc służyć mu jak najlepiej i rzeczywiście opieka nad moim mężem nie była dla mnie ciężarem, wyzwalała we mnie pokłady miłości i delikatności. Dziękowałam Stasiowi za 43 lata wspólnego życia, za jego miłość, którą mi okazywał, za dobry przykład, który dawał naszym dzieciom. W ostatnich dniach, gdy stan zdrowia Stasia się pogarszał , za radą ks. Edwarda modliłam się i mówiłam:
„Boże Ojcze bądź wola Twoja, dziękuję Ci za niego i oddaję Ci go”.
Stasiu odszedł do Pana w domu, cicho i spokojnie otoczony miłością i modlitwą najbliższych.
Dziękuję Panu Bogu za wielki dar wspólnoty DK, kochanym siostrom i braciom z kręgu,
z parafii, z rejonu i diecezji , moim dzieciom i rodzinie za dar modlitwy, wsparcie i wszelką pomoc oraz za zamówione Msze Święte. Czułam wielką pomoc Bożą w różnych sytuacjach, w których niemożliwe stawało się możliwe (zdobycie nieosiągalnych kroplówek, leków ; zapewnienie domowej opieki lekarskiej i pielęgniarskiej).
Nie potrafię tego po ludzku wyjaśnić ale uroczystość pogrzebowa mojego męża nie była dla mnie smutną uroczystością , w sercu miałam pokój oraz ufność i nadzieję , że mój Stasiu spotkał się z Chrystusem Zmartwychwstałym , w którego wierzył i dawał o nim świadectwo.

Halina Pikul

 

Shopping Basket