„Małżeństwo bez lęku”. Tematyczna sesja rekolekcyjna w Sandomierzu.

LĘK CZYLI …

Żeby poznać prawdziwy smak małżeńskiej miłości, trzeba żyć bez lęku. Czy taka sztuka jest w ogóle możliwa, osiągalna? Lęk to przecież naturalny stan emocjonalny pojawiający się w życiu codziennym. Jest normalną reakcją na stresujące sytuacje. Owszem odczuwanie go, to stan nieprzyjemny, związany z przewidywaniem nadchodzącego z zewnątrz lub pochodzącego z wewnątrz organizmu niebezpieczeństwa, objawiający się jako niepokój, uczucie napięcia, skrępowania, zagrożenia. Są sytuacje, gdy lęk jest potrzebny, tak samo jak są sytuacje gdy staje się on balastem, obciążeniem, ciężarem nie do uniesienia, powodem osobistych czy rodzinnych tragedii, prowadzi wprost do nieuchronnego rozpadu. Wpierw niszczy relacje wypierając inne uczucia, w konsekwencji doprowadza do rozstania – jeżeli nie realnego (bo na takie jest już za późno, czy ze względów natury religijnej w przekonaniu małżonków, czy choćby jedynie wizerunkowo – niedopuszczalne) to mentalnego małżonków. Oba są tak samo złe.

PO RECEPTĘ NA LĘK – DO SANDOMIERZA

Prowadzący trwającą od piątkowego wieczoru (22.11.2019) do niedzielnego popołudnia (24.11.2019) piątą już z kolei tematyczną sesję rekolekcyjną Domowego Kościoła – czyli doskonale nam znani Agnieszka i Jakub Kołodziejowie – uznali, że temat: „Małżeństwo bez lęku” jest dla małżeństwa na każdym etapie jego istnienia adekwatny. Jedynie horyzont, z którego na problem patrzymy może mieć nieco inne odniesienie ku jego centrum i warto go tym razem poruszyć i bliżej mu się przyglądnąć, poznać i zmierzyć z nim. To słuszne założenie sprawdziło się w punkt, ponieważ uczestnikami owych swoistych i niepowtarzalnych rekolekcji, na które jest nieustanne zapotrzebowanie, były małżeństwa z zaledwie dwuletnim stażem jak i te, które wydawać by się mogło w życiu widziały już jeżeli nie wszystko, to z całą pewnością bardzo dużo. Zdecydowana większość uczestników sesji wywodziła się z naszej diecezji, ale byli też goście z Krakowa, Warszawy czy Lublina. Zarówno członkowie wspólnoty Domowego Kościoła jak i spoza niej.

 

MAŁŻEŃSKIE LĘKI …

Lęk w swej naturze jest bardziej subtelny i dużo mniej gwałtowny niż strach, który wybucha i mija. W relacjach małżeńskich, jak dowodzili Agnieszka i Jakub, lęk ukrywa się w pewnych postawach, przybiera i odgrywa swoiste role, pomimo że z natury wydawać by się mogło flegmatyczny, potrafi dynamicznie krążyć. Nie bez znaczenia jest określenie miejsca, stylu w jaki toczy się nasze życie małżeńskie. Nasze małżeństwo może przechodzić trudny okres (przejściowo lub permanentnie), może być doprowadzone w całości lub znacznych jego obszarach do zaniedbania (czasami totalnego), są małżeństwa zdewastowane (dymiące, choć zamieszkałe ruiny), ale i takie, które żyją we względnej równowadze. Niezależnie od obiektywnego stanu naszego małżeństwa warto umieć rozpoznać w jakich rolach jesteśmy w nim obsadzeni. Agnieszka i Jakub wyróżnili kilka typów trudnych małżeństw (inaczej mówiąc trudności małżeńskich w zależności od obsady). I tak w związkach można spotkać zarządzające, mające wszystko (absolutnie) pod kontrolą matki i posłusznych synków; zorganizowanych, czułych i opiekuńczych managerów w roli ojca wraz ze swoimi dystyngowanymi laleczkami; despotycznych, wszystkowiedzących i wszystko potrafiących, oligarchicznych władców ze swymi służącymi, wiecznie niezadowolone, skupione na sobie i wszelkich problemach jakie ma lub może mieć świat i życie dręczycielki u boku skrajnie asertywnych obojętnych facetów; mogą się spotkać ze sobą dwie drapieżne natury gdzie trwa nieustanna wojna o wszystko lub dwie uległe osobowości gdzie toczy się zażarta batalia na ustępstwa. I nie chce wierzyć, że te wszystkie skrajności rozrzucone pomiędzy autonomią i bliskością, zawłaszczeniem i opuszczeniem – krążą po osi, której centrum jest jeden lęk, który ma inne nazwy.

KTÓRĘDY DO WYJŚCIA?

Istnieje taka „cudowna” zasada, która mówi, że miłość usuwa lęk, a lęk usuwa miłość. Im więcej miłości, tym mniej lęku, im więcej lęku, tym mniej miłości. Chrześcijańskie małżeństwo wpierw musi zadbać o to by zniknął „lęk przed miłością”. Jeżeli uwierzymy w Miłość, miłość zadziała – lęki zostaną okiełznane. Wpierw we mnie. Zmieniając siebie, zmieniam cały swój świat, ale i świat dookoła. Nie jest czymś odkrywczym stwierdzić, że moim, najbliższym światem jest wpierw współmałżonek, zaś światem w którym żyję powinien być Chrystus. Biorąc od Chrystusa, który ewidentnie mówi „nie lękaj się” umiejętność kochania – uczę się na czym ono polega w praktyce codziennego życia. Miłość Chrystusa jest za każdym razem „adekwatna”. Kiedy sytuacja wymaga czułości jest czuły, ale kiedy postawy twardej, nie waha się się takim być. Podstawową cechą prawdziwej miłości, miłości uzdrawiającej, wypierającej lęki jest to, że ona jest za każdym razem do kogoś. Mieć miłość do męża/żony, to w każdej chwili coś konkretnie znaczy i na czymś innym polega. Znaczy gesty, słowa, postawy, pomoc, wybaczenie, przeproszenie – a przede wszystkim bliskość i czas dla.  Można powiedzieć, że kochać to skracać dystans, nawet wtedy kiedy wydaje się, że jesteśmy już naprawdę bardzo blisko, to jest możliwe. Gdy zaś jesteśmy gdzieś jakoś daleko od siebie, tak że druga osoba w ogóle zniknęła nam z pola widzenia jest to konieczne. Konieczne jest zrobić coś, gdy czujemy, że jest źle. Nie trwać w tym marazmie, nie betonować postaw, nie szukać winnych – tylko ruszyć się z miejsca (najlepiej razem). Gdy to konieczne poszukać pomocy u innych. 

UWIERZYĆ, ŻE …

Uwierzyć, że to możliwe łatwiej jest na takich rekolekcjach (każdych rekolekcjach). Poczuć, że jednak można porozmawiać (dialog), że Słowo znaczy, rozumie i działa (namiot spotkania), że Jezus jest realnie obecny (adoracja, eucharystia), że inni czują i widzą świat, życie, problemy, małżeństwo podobnie (rozmowy w przerwie, refektarz, świadectwo) – to bezcenne. Tyle układających się w inspirującą całość elementów, przeróżnych elementów, nie może być przypadkiem. Tu nie ma mowy o pomyłce, reżyserce (nie przy tylu zupełnie różnych osobach). Wiedza (Agnieszka i Jakub) nie przeczy duchowi (ks. Krzysztof Dzierżak i jego homilie, posługa w konfesjonale) – dlatego, te rekolekcje są kluczem do skarbca. Wy/my jesteśmy skarbnicą cudownego człowieczeństwa, mamy klucze. Czy wejdziemy do środka, czy damy siebie samych sobie i innym. Panowie – trzeba kupić tego kwiatka żonie. Drogie Panie bądźcie promienne i zalotne – gdy go dostaniecie. Małżonkowie – nie zapomnijcie o tym dzięki któremu kwiatki w ogóle istnieją.

Opracowanie: Aneta i Andrzej Moskalowie.

 

BARDZO DUŻA GALERIA ZDJĘĆ