Aktualności

Adwentowe Rejonowe Dni Wspólnoty 2018

 Wedle pewnych teorii wspólnota jest swoistym typem społeczności, której podstawą trwania są przede wszystkim więzi. To mogą być więzi emocjonalne lub doktrynalne, choć zazwyczaj z czasem one się łączą. Wspólnotę cechują i wyróżniają takie wartości jak:

  • trwałość – nie jest to coś jednorazowego,
  • duchowość – i tu co najciekawsze jako wykładnię pojęcia duchowość podaje się: coś co przekracza sferę interesowności,
  • ekskluzywność – no proszę, co oznacza, że przynależność do wspólnoty nie jest samoistna, potrzeba przynajmniej deklaracji oraz jest warunkowana kodeksem (mamy zasady Domowego Kościoła),
  • tradycja – innymi słowy rozciągłość w czasie obejmująca: pamięć o zmarłych, troskę o żywych, jak i nienarodzonych, dążenie do przetrwania. Intensywność troski o wychowanie (formację) w duchu tradycji jest wyrazem żywotności wspólnoty.

Najciekawsze jest w tym rozwinięciu rozumienia wspólnoty to, że żywcem (niemalże) jest to przepisane ze świeckiej wikipedii. Dalej idąc tym tokiem myślenia, jako coś absolutnie naturalnego należy postrzegać fakt, że członkowie wspólnoty gromadzą się  co jakiś czas, wspólnie spotykają. Bez tego jej jedność, trwałość, duchowość, ekskluzywność i tradycja wpierw by się osłabiły, by w konsekwencji zniknąć wraz z nią. Więź, o której nie pisałem, jest klejem, zaprawą, spoiną która wszystkie te cechy łączy w jeden organizm – wspólnotę. Nie ma więzi bez spotkania. Nie ma relacji bez drugiej osoby. Nie ma wzrostu tam gdzie nie ma wymiany.

Dlaczego w ogóle o tym piszemy. Otóż można zadać pytanie, każdy ma prawo do pewnej wątpliwości, może chcieć zrozumieć – po co się spotykamy? Otóż właśnie po to, żeby mieć pewność, że należę do wspólnoty, bo w ten sposób o nią dbamy, wspieramy ją. Owszem podejmujemy trud, poświęcamy czas, oddajemy umiejętności – jednak nie po coś (choć też), a dla kogoś, bo wspólnota to ktoś, to my, to osoba/y z którymi się spotkaliśmy, zamienili choćby kilka słów.

Na 09 grudnia został wyznaczony termin adwentowego dnia wspólnoty, dzień po obchodach święta patronalnego Ruchu czyli uroczystości Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Dziękujemy wszystkim, którzy choćby w czasie „godziny łaski” w modlitwie pamiętali o Ruchu, którzy uczestniczyli w organizowanych (bądź indywidualnie) mszach świętych, którzy odnawiali Akt Zawierzenia.

 

REJON I i II STALOWA WOLA

 

Tradycyjnie te rejony świętują dzień wspólnoty razem. Tym razem gospodarzami był Rejon II, a miejscem spotkania parafia Matki Bożej Różańcowej w Stalowej Woli. Rozpoczęliśmy od mszy św. z godziny 10:30 z ludem. Eucharystię koncelebrowali m. in. moderatorzy: diecezjalny Domowego Kościoła ks. Dominik Żelazko oraz rejonu II Stalowa Wola ks. Maciej Charabin i to właśnie on wygłosił, po zakończeniu celebry konferencję, będącą jednym z kluczowych elementów całego wydarzenia.

Na wygłoszonej przez księdza Macieja konferencji należy się skupić nieco bardziej, z tego prostego względu, że była (co wszyscy zgodnie podkreślali) ożywcza i niezwykle ciekawa, a temat trudny bo, obejmujący kolejne aspekty „świętości w codzienności”. Tym razem ksiądz Maciej skupił się na „radości” i „poczuciu humoru”. Już na samym wstępie rozważań dokonane zostało zdecydowane rozróżnienie pomiędzy „radością”, a „poczuciem humoru”. Oba pojęcia wydawać by się mogło leżą blisko siebie, ale nie są tożsame. Można bowiem umieć się głęboko radować kompletnie nie mając poczucia humoru i na odwrót być skrajnie smutnym i uchodzić za osobę obdarzoną niezwykłym poczuciem humoru. Poczucie humoru nieodmiennie powiązane jest z sytuacją, cechą, działaniem lub wydarzeniem. Jest swoistą, zabawną karykaturą, wyolbrzymieniem, przesadą … która na ogół winna podkreślać w zabawny sposób, że coś jest złe lub dobre. To na co musimy uważać posługując się humorem, by kogoś nie urazić nawet niechcący. Humor nie może obrażać, wyszydzać, dyskryminować, poniżać. Humor pomaga rozładować napiętą sytuację, wprowadzić w pogodny nastrój osobę czy grupę, dać odetchnąć (na trudnym wykładzie). Jest pożyteczny, lecz nie stanowi wartości sam w sobie.

Wartością nad którą warto się pochylić i dobrze zrozumieć jest natomiast radość. Ksiądz Michał dokonał podziału na radość ludzką (zwyczajną, emocjonalną) i radość duchową (łaskę, dar Boży). Radość generalnie jest przeciwnością smutku, ale nie każda radość jest wartością duchową. Radość ludzka oparta jest na emocji, na miłym poczuciu szczęścia, które szybko mija. Nie jest to zła radość, gorsza, niewarta przeżywania. Takie rozumienie też jest błędem. Jest inna, ale równie potrzeba. Jakby to wyglądało gdybyśmy nie cieszyli się z narodzenia dziecka, dawanych czy otrzymywanych prezentów, ze spotkania z osobą, za którą tęskniliśmy. Tę radość możemy (musimy) odczuwać, okazywać ją, dawać ją innym. To nasze ludzkie, naturalne jej rozumienie i świadczenie jest istotnym warunkiem kroczenia ku świętości w codzienności. Radość chrześcijańska, to poczucie głębi, może być odczuwana nawet w momencie gdy w wyniku wydarzeń czujemy się źle, jesteśmy smutni, załamani. Można swobodnie rzec, że to radość „innego wymiaru”. Można pokusić się o stwierdzenie, że żeby ją zrozumieć, należy poprawnie rozumieć radość „zwykłą” tyle, że poszerzoną wymiar Boży, odniesioną do Niego. Jak podkreślił ksiądz Maciej, chyba najlepszym dowodem na istnienie owego głębszego wymiaru „radości” jest 11 wers z 15 rozdziału ewangelii w/g św. Jana: „To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna.” A to o czym mówił Jezus, bo ów wers jest zdaniem kończącym perykopę, to trwanie w jedności z Nim, a przez niego z Ojcem. W tym trwaniu Jezus upatruje źródła „radości duchowej” (przypomnijmy sobie ten fragment J 15, 1-11). Dalej ksiądz Charabin pokazał – wychodząc głębiej w rozumienie tego ewangelicznego tekstu – zależność polegającą na tym, że jedynie miłość (jedność z Jezusem) prowadzi do poczucia wewnętrznej radości, która daje pokój. Czyli miłość (a miłość to również szczęście) to droga ku radości dającej pokój.

Na koniec ks. Maciej poprosił o przemyślenie tego jak wygląda nasza radość, jak ją rozumiemy, przeżywamy, czy jesteśmy zdolni do dawania jej innym. Czy ją czujemy w sobie?  Brak miłości, powoduje brak zdolności głębszego przeżywania radości i w konsekwencji niepokój czy wręcz lęk. Warto też przypomnieć w tym miejscu (i jak to się pięknie wszystko ze sobą łączy) zależność, o której mówione było podczas ostatnich rekolekcji w Agnieszką i Jakubem Kołodziejami w Sandomierzu, że miłość usuwa lęk -lęk usuwa miłość. Wniosek jaki się z tych dwóch spotkań nasuwa, że im bliżej Miłości jesteśmy – tym mniej w nas lęku, większa zdolność do wybaczenia, co daje większą możliwość odczuwania „radości” dającej pokój. 

Po jakże budującej konferencji ks. Macieja Charabina, za którą jeszcze raz chcielibyśmy serdecznie podziękować, a także za czas poświęcony na jej przygotowanie – mieliśmy Agapę, podczas której serwowano posiłek na ciepło przygotowany tradycyjnie przez Beatę i Andrzeja Wereskich, którzy je przywieźli, pobyli z nami tyle ile mogli i pojechali na identyczne spotkanie do Staszowa (pełniąc obowiązki pary diecezjalnej chcieli i obiecali być również tam). Po posiłku rozeszliśmy się do pracy w grupach zakończonej krótkimi relacjami z jej wyników.

Na koniec wystąpiły dzieci, które rozruszały starszych – co zresztą sami poniżej zobaczycie. Efekt ów został osiągnięty w wyniku wzorcowej pracy osób posługujących w diakonii wychowawczej, która zajęła się dziećmi od początku do samego końca.

 

GALERIA ZDJĘĆ

 

 

REJON SANDOMIERZ

Dzień wcześniej bo 08 grudnia 2018 swój Rejonowy Dzień Wspólnoty świętował Rejon Sandomierz. Dzień Szczególny, bowiem – jak to już było zauważone wcześniej – na ten dzień wypadała Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny – święto patronalne Ruchu. Nic zatem piękniejszego nie mogło się zbiec w jednym terminie niż wydarzenie podkreślające jedność wspólnoty zanurzone w Maryję i jej zawierzone.

Rejon sandomierski świętował wspólnie z młodzieżą, co jest przykładem godnym naśladowania i propagowania (lub może powrotu tam gdzie to możliwe do tej pięknej tradycji). W samym sercu diecezji, a konkretnie w Diecezjalnym Centrum Kultury, Edukacji i Formacji Chrześcijańskiej Quo Vadis świętowało w sumie około 65 osób, a mszę świętą odprawił wraz z o. Piotrem Czerwonką i konferencję wygłosił moderator diecezjalny Ruchu Światło-Życie ksiądz Krzysztof Kwiatkowski. 

Był to czas modlitwy, spotkania, pracy (w grupach) i radości Agape, za który jej uczestnicy powierzając całą naszą wspólnotę, jej radości, bolączki, problemy i nadzieje, za pośrednictwem Niepokalanej Jezusowi serdecznie dziękują.

 

GALERIA

 

 

 

 

 

Spotkanie opłatkowe w Trześni – zaproszenie.

Wzorem ubiegłego roku z inicjatywy diecezjalnego Duszpasterstwa Małżeństw i Rodzin, wraz z Rycerzami Kolumba, Stowarzyszeniem Rodzin Katolickich oraz Doradcami Życia Rodzinnego – wspólnota Domowego Kościoła została zaproszona na wspólne spotkanie opłatkowe, które będzie miało miejsce 30 grudnia 2018 roku w Trześni i rozpocznie się o godzinie 12:00 uroczystą Mszą Świętą. Całemu wydarzeniu patronuje i weźmie w nim udział biskup ordynariusz ks. Krzysztof Nitkiewicz. W zamyśle organizatorów ma ono być sposobnością do spotkania się we wspólnocie terenu całej diecezji oraz nawiązaniu relacji z ruchami o zbliżonym co do dziedziny profilu działalności, wymianie doświadczeń, pomysłów, rozwiązań. 

 

Z uwagi na ten fakt nie będzie planowanego na dzień 13 stycznia 2019 odrębnego spotkania opłatkowego naszej wspólnoty. Chodzi o to, żeby nie dublować wydarzeń.

 

Ksiądz moderator Dominik Żelazko wraz z parą diecezjalną Beatą i Andrzejem Wereskimi serdecznie zapraszają i zachęcają do wzięcia udziału w tym spotkaniu każdą parę Domowego Kościoła również te będące na etapie pilotarzu.

 

MIŁOŚĆ I PRZEBACZENIE – rekolekcje tematyczne w Sandomierzu.

 

Jesienne rekolekcje tematyczne organizowane przez Domowy Kościół diecezji sandomierskiej, za przyczyną Agnieszki i Jakuba Kołodziejów (widocznych na powyższym zdjęciu) cieszą się ogromną popularnością. I tym razem nie mogło być inaczej. Para odpowiedzialna za przygotowanie wydarzenia i jego sprawny przebieg – czyli Halinka i Marian Indykowie – na długo przed terminem ich rozpoczęcia mieli „komplet” i listę rezerwową. To już czwarte z kolei spotkanie rekolekcyjne prowadzone przez tych małżonków dla naszej wspólnoty i wszystko na to wskazuje, że nie ostatnie. Jest to znana, ceniona para prelegentów, członków Domowego Kościoła żyjących i pracujących na co dzień w Lublinie.

Począwszy od piątkowego wieczoru (23 listopada 2018) do niedzielnego popołudnia (25 listopada 2018)  Diecezjalne Centrum Kultury, Edukacji i Formacji Chrześcijańskiej „Quo Vadis” przy  Placu Św. Wojciecha 4 – tętniło życiem rodzinnym i dziecięcym gwarem. W rekolekcjach wzięło udział w sumie 37 par małżeńskich, które przywiozło ze sobą 41 (sprawdziłem i nie jest to błąd) swoich dzieci. Od strony duchowej dopełniał je swoją posługą ksiądz Konrad Fedorowski, a wspierał go w tym dziele (wtedy kiedy to było możliwe) ks. Dominik Żelazko. Diakonią wychowawczą zarządzała (w pocie czoła i z wypiekami na twarzy, bo miała co ogarniać i kogo pilnować) Beata Kubasińska.

Temat rekolekcji, pomimo że ładnie i zachęcająco brzmiał: „Miłość i przebaczenie” – o czym już na samym początku uprzedzili Agnieszka i Jakub, był najtrudniejszym, a dla niektórych (co potem okazało się ostrzeżeniem bynajmniej nie czynionym na wyrost) najboleśniejszym z tych jakie do tej pory podejmowali. W trakcie czterech wygłoszonych podczas rekolekcji konferencji nasi goście przeprowadzili ich uczestników przez drogę, którą jest proces przebaczania. Bardzo szybko okazało się, że osławione przebaczenie nie kończy się na „akcie woli”, a wręcz odwrotnie od niego zaczyna i bynajmniej na nim nie powinno się pozostać, bo to jeszcze niczego w nas nie zmienia i przy byle okazji i pod bylem pretekstem boleśnie powróci. Przebaczenie owszem od aktu woli się zaczyna, ale po nim nastąpić powinien cały proces emocjonalnego uzdrowienia, powrotu do stanu harmonii.

Podstawową, zasadniczą kwestią w procesie wybaczania jest uzmysłowienie sobie pewnej prostej zasady, że człowiek pragnie, potrzebuje i do normalnego funkcjonowania jest mu niezbędnie potrzebna miłość. Od rozważenia tego uczucia z rzadko spotykanego punktu widzenia, rozpoczęliśmy rekolekcyjne refleksje. Miłość ma w sobie tą niezwykłą cechę, że zabija lęk. Odkrycie owej zasady jest kluczowe dla procesu wybaczania. Zatem życie bez miłości, to tak naprawdę życie w lęku, który z kolei zabija miłość. Tu zdefiniowaliśmy zasadę, która przewijała się w trakcie rekolekcji kilkukrotnie: miłość usuwa lęk – lęk usuwa miłość. Powstaje pętla, błędne koło. Wyrwanie się z niego to zadanie konieczne by można było mówić o postępie i wejściu na drogę wybaczania. Miłości trzeba się uczepić, zakotwiczyć w niej, szybko do niej wracać. Mówiąc dalej o aspektach miłości Agnieszka i Jakub jako najistotniejsze wymienili: pragnienie miłości jest w każdym, to pragnienie jest uczuciem wręcz doskwierającym, dopominającym się jego realizacji, do miłości się dojrzewa walcząc z lękiem przed nią, brak miłości porównać można z brakiem życia, powolnym umieraniem czy wręcz śmiercią, ale do miłości można dochodzić na różne sposoby. Miłość weryfikuje wszystko to, co jest nieprawdą, fałszem. Ten proces bywa czasami bardzo bolesny, a poprawnie zrozumiany prowadzi do pełnego oczyszczenia. O miłości można powiedzieć również to, że: kochają kochani, zatem zranienia w tej materii wyniesione z domu, z dzieciństwa przekładać mogą się na nasze relacje małżeńskie, na poczucie braku miłości ze strony tej drugiej osoby lub nieumiejętności okazywania jej. Miłość jest ważna i odważna. Miłość to uczucie zdolne wyciągać z najgłębszych otchłani, ale wtedy gdy jest dawane. Istnieją dwa źródła miłości. Miłość Boża i ludzka. Miłość Boża jest i niezmienna i niewyczerpana, zdumiewająca i inspirująca, wymagająca i miłosierna, miłość ludzka z niej czerpie wzór, siłę, przykład, za każdym razem może do niej wrócić, skonfrontować swoje wybory.

Podczas tych niełatwych (jak widać) prelekcji Agnieszka i Jakub korzystali z pytań wytrychów. Jedno z nich brzmiało: „dlaczego nie dajesz jej kwiatka”? Innymi słowy – dlaczego nie dajesz miłości? Dawanie jest aktem kreatywnym, dynamicznym, bezpośrednio odczuwalnym, rozwijającym i dowartościowującym. Dlaczego nie idziesz w kierunku rozwoju? Odpowiedź była jedna: bo jest w tobie, we mnie jakiś lęk, obawa – a jak powiedzieliśmy wcześniej, lęk usuwa (zabija) miłość. Czyni niezdolnym dawać. Zatem tutaj pojawiła się konieczność uświadomienia sobie tego czym tak naprawdę jest lęk, a jest on zapamiętanym trwale poczuciem zranienia. Za wszelką cenę chcemy uniknąć powtórzenia tego co nas zraniło, co boli, co krzywdzi. Życie w takim stanie Agnieszka i Jakub określili mianem życia na „hamulcu ręcznym” lub/i „za szybą”, co znaczy, że ciężko nam żyć, że nasze życie jest w jakiś sposób nieprawdziwe, odrealnione, niespełnione, nieszczęśliwe. Dopiero gdy to wiemy, można zacząć proces wybaczania.

Istnieje wiele fałszywych przekonań co do tego czym właściwie jest przebaczenie – ostrzegali Agnieszka i Jakub. Przebaczenie z całą pewnością nie jest zapomnieniem (jedynie chorzy są w stanie zapomnieć), nie jest zaparciem się samego siebie (nie można zaprzeczyć temu co się czuje), nie może być wyczekiwaniem na zmianę drugiej osoby (bo to może nigdy nie nastąpić lub nastąpić gdy już ciebie nie będzie na tym świecie), nie jest próbą zrozumienia krzywdziciela, usprawiedliwienia go. Przebaczenie jest procesem emocjonalnym, procesem zdrowienia, kierowania się ku miłości. Rozpoczyna się on od uświadomienia sobie przyczyny zranienia, a te mogą być przeróżne. Najpowszechniej spotykanymi przyczynami zranień są: alkoholizm i patologie nim wywołane, przemoc fizyczna czy psychiczna (poniżanie, wyśmiewanie, deprecjonowanie wartości osoby), zaniedbanie w formie opuszczenia, braku zainteresowania, doświadczona nadopiekuńczość, nadużycia na tle seksualnym. Nierzadko bywa, że zranienia osoby obejmują kilka tych obszarów jednocześnie. Doświadczone zranienia mogą powodować: lęk, uzależnienia, zaniżone poczucie własnej wartości, permanentne (trwałe) poczucie winy, zaburzenia nastroju (skrajne wahania), wybuchy agresji, zaborczość, ograniczoną zdolność budowania relacji. To są obszary zranień i objawy ich istnienia, do nich zaś dokonując wglądu we własne wnętrze szybko jesteśmy w stanie dopasować konkretne wydarzenia.

Zranienie, jak stwierdzili nasi prelegenci, musi i powoduje konieczność odreagowania. Budzi emocje, za które nie jesteśmy odpowiedzialni, bo one przychodzą i odchodzą lub zamieniają się w uczucia, którymi już możemy i powinniśmy zarządzać. Gdy czujesz złość nie oznacza, że jesteś złym człowiekiem, słabość, że słabym. Zazwyczaj uczucia jakie w sobie niepotrzebnie pielęgnujemy to gniew lub żal, zaś najczęściej jedno i drugie. Gniew jest reakcją obronną na atak – powinien minąć gdy zagrożenie znika. Żal jest poczuciem doznanej straty. Nie możemy uniknąć ich odczuwania, ale możemy nimi zarządzać. Czyli postawić granicę. Powiedzieć dość. Jestem zły bo spotkała mnie niesprawiedliwość, jest mi żal bo poniosłem stratę. Nie chcę tego więcej. Granicę stawiamy poprzez zachowanie, a najlepiej rozmowę. Granicę można postawić sobie (wewnątrz) i innym.

Żeby podjąć decyzję o przebaczeniu trzeba mieć w sobie przekonanie, że nie jesteś odpowiedzialny za to, co ci zrobiono, jesteś odpowiedzialny za to, co z tym zrobisz. Przebaczasz zatem dla siebie, odzyskujesz tym samym utraconą wartość, uwalniasz się, zdrowiejesz, wracasz do równowagi, na nowo stajesz się wolnym człowiekiem. Łatwo, na co Agnieszka z Jakubem zwrócili uwagę, mylimy wybaczenie z pojednaniem. Wybaczenie jest naszym ruchem. Działaniem na własną rzecz, procesem uzdrowienia siebie. Pojednanie jest zadaniem do wykonania po stronie krzywdziciela. Żeby mogło dojść do przebaczenia potrzebny jest element akceptacji strat i krzywdziciela. Zranienie emocjonalne, tak jak każde inne, może się ładnie zagoić. Trzeba się o nie w specyficzny sposób zatroszczyć, zaopatrzyć jak zwyczajną ranę na ręce czy nodze. Odpowiednio leczona rana goi się i nawet jak pozostanie po niej blizna, to jest tylko wspomnieniem, które nie powoduje bólu. „Rozdrapywanie” nie pozwala się zagoić ranie i ta zamiast znikać robi się coraz większa, może sprawiać coraz większy ból.

Agnieszka i Jakub zaproponowali, jako przykładową formę procesu wybaczania, doświadczenie dotarcia do wewnętrznego dziecka. Uzmysłowienie sobie tego kim ono jest, co czuje, w jakich okolicznościach się znajduje, czy jest szczęśliwe czy smutne. Trzeba było zadać sobie również pytanie dlaczego ono takie jest, co mu się stało? Skoro to dziecko się już pojawiło i jest – naszym zadaniem było zaopiekować się nim, niejako zaadoptować je. Spowodować, żeby poczuło się lepiej, bezpieczniej. Otoczyć je opieką i miłością. Dać mu to, co jest mu najbardziej potrzebne, uspokoić je, otrzeć łzy, pocieszyć, przytulić, dać poczuć troskliwą miłość. Obraz wewnętrznego dziecka, jak łatwo się domyślić – to obraz nas samych. Jego problemy, żal, strach, przerażenie – to nasze zranienia. Nie ma chyba bardziej działającego na emocje obrazu jak widok skrzywdzonego dziecka. Automatycznie chcemy coś zrobić, żeby mu pomóc. Dalej obraz dziecka, którym jesteśmy przecież my, niezwykle skutecznie usuwa barierę stereotypów takich jak: mi nie można już pomóc, nie będę się nad sobą rozczulał, że to egoistyczne i samolubne podejście, ja i tak jestem beznadziejny itp. W stosunku do dziecka nie ma takich zahamowań, działamy (rodzice mające małe dzieci wiedzą to doskonale), i to działamy wręcz odruchowo, automatycznie. Dlaczego? Bo jest dzieckiem. Dziecku trzeba pomóc. Dorosłemu trzeba pomagać tak samo jak dziecku. Dorosłemu należy się taka sama troska jak dziecku. Różnica polega na tym, że my potrafimy już to zrobić sami. Zasługuje na to każdy z nas, z tego powodu, że jest i że jest dzieckiem Bożym.

W małżeństwach nie jesteśmy sami, choć bywa, że osamotnieni, poranieni. Oddalenie, poczucie niezrozumienia, większość błahych nieporozumień urastających do rangi fundamentalnych problemów wynika z faktu, że żyje w nas jakaś krzywda, że jesteśmy tymi dziećmi wewnętrznymi, którymi nikt do tej pory się nie zaopiekował. Agnieszka i Jakub zaproponowali, żeby obraz tego wewnętrznego dziecka stał się tematem dialogu małżeńskiego. Tym samym, odsłaniając się przed drugą osobą z tego, co niemal najintymniejsze w nas, dajemy sobie nawzajem jako małżonkom szansę na lepsze zrozumienie drugiej strony, na takiej jej traktowanie, by już nie rozdrapywać starych ran. Wreszcie powstaje w ten sposób przestrzeń do pomocy, zrozumienia, czułości czy nawet działania. Rodzi się okazja do przeproszenia i wybaczenia sytuacji trudnych. Kto wie może wspólnego opiekowania się tymi dziećmi.

Na koniec rozważań rekolekcyjnych powróciliśmy, co u Agnieszki i Jakuba jest sposobem ich prowadzenia, do tematu miłości małżeńskiej. Przypomnieli zadane na ich początku pytania o kondycję naszych małżeństw, pytali – gdzie jesteśmy, jak funkcjonujemy i dokąd zmierzamy? Czy już mamy odwagę „dać jej kwiatka”? Zachęcali nas do dostrzeżenia faktu, że Bóg jest w więzi, jest obecny w tym co nas łączy, co nas do siebie zbliża. Im bliżej jesteśmy współmałżonka siłą rzeczy musimy być bliżej Boga, a będąc prawdziwie bliżej Boga musimy być blisko współmałżonka. Dalej wykazali cztery typy funkcjonowania małżeństw: małżeństwa dysfunkcyjne (z zanikiem relacji, patologią), naturalne (dobrze żyjące, ale niewierzące), małżeństwa ludzi wierzących (deklarujących wiarę, ale żyjących według własnego uznania) i małżeństwa zatopione w duchowość małżeńską. Starając się wytłumaczyć na czym polega „duchowość małżeńska”, Agnieszka i Jakub, odnieśli się do jedności zmysłów ciała człowieka. Małżeństwo stanowi niejako jeden organizm duchowy, jedno ciało. Działanie ciała oparte jest na zmysłach: słuchu (słuchamy współmałżonka), dotyku (dotykamy go, czasami ten dotyk na zamysł erotyczny), wzroku (wpatrujemy się we współmałżonka, naśladujemy go, wypatrujemy), zapachu (chłoniemy zapachy, pamiętamy je, tęsknimy za nimi), smak (jest smak pocałunku, smak łez, smak tęsknoty). Zmysły działają bez słów, działają jednocześnie i niezawodnie. Jest to (dopisek autora) intuicja wysnuta z nauczania Josefa kardynała Ratzingera, który również na przykładzie ciała tłumaczył, że Kościół jest jednym ciałem, ale małżeństwo jest już całym Kościołem w którym żyje Chrystus. I tak rozumiejąc całe ciało jako Kościół, zmysłami jego są słuch (Chrystus, prorocy, nauczanie i tradycja), dotyk (sakramenty), wzrok (Kościół widzi, rozeznaje, wie), zapach (modlitwa), smak (posługa, zwłaszcza ewangelizacyjna).

Ostatnim formacyjnym elementem rekolekcji była godzina świadectwa. Udało się podzielić większości z nas. Nie było osób, obojętnych na to co się wydarzyło. Każdy został obdarowany, dotknięty. Każdy coś dostał, coś przeżył, zrozumiał. Były również świadectwa mocno poruszające, ściskające za serce i gardło. Dzielenie się jest cudowną formą ewangelizacji i jakby nie starać się koloryzować tych chwil, słowa oddadzą jedynie mdły poblask żywych ludzkich emocji. Na każdych, także i na tych rekolekcjach, to moment niezwykły, cudowny, budujący.

Niedzielna msza święta, przeżywana w duchu wdzięczności i uwielbienia, była ostatnim formalnym elementem rekolekcji. Zjedliśmy co prawda jeszcze po niej obiad, dzieci zaprezentowały wszystkim cudownej urody anioła, nad którym przez te dwa i pół dnia wytrwale pracowały (choć nie tylko), ale to już takie pożegnanie przedłużone posiłkiem i ostatnim wysiłkiem posługujących na zmywaku.

Niedzielną mszę świętą, co stanowi powód do radości i powinno być odczytywane jako element nobilitacji działań podejmowanych przez wspólnotę Domowego Kościoła, odprawił biskup ordynariusz diecezji sandomierskiej ks. Krzysztof Nitkiewicz. Przyjął zaproszenie, pojawił się wśród nas, wygłosił słowo i zjadł razem z nami obiad. Wraz z ordynariuszem mszę koncelebrowali ksiądz Krzysztof Kwiatkowski – moderator diecezjalny Ruchu Światło-Życie, ksiądz Dominik Żelazko – diecezjalny moderator Domowego Kościoła i ksiądz Konrad Fedorowski – prowadzący rekolekcje.  Niedziela 25 listopada 2018 wypadała w uroczystość Chrystusa Króla, uroczystość kończącą rok liturgiczny. W wygłoszonym podczas mszy świętej słowie biskup odniósł się do niej mówiąc: Chociaż jako chrześcijanie mamy na swoim koncie sporo niedociągnięć, możemy powtórzyć za Panem Jezusem, że również nasze królestwo nie jest z tego świata. Jednak droga do niego prowadzi właśnie przez ten świat, podobnie jak w tym świecie, po wcieleniu, Syn Boży wypełniał i nadal to czyni, swoje zbawcze dzieło. Stąd dwie ojczyzny: ziemska i niebieska. Obie ściśle ze sobą powiązane. W ziemię pierwszej z nich rzucamy ziarno naszych myśli i uczynków. Przebywanie w niebie będzie niezasłużonym darem Bożego miłosierdzia, ale Pan zapyta nas na Sądzie Ostatecznym o zebrane plony. Królowanie z Chrystusem nie ma nic wspólnego z ziemskim królowaniem. To dwa kompletnie różne sposoby życia. Piłat jest wobec Chrystusa słabeuszem, tchórzem, zakładnikiem układów. Które życie wybieramy? I dalej:  Jako ojcowie i matki zatroskani o wasze dzieci, powinniście postawić sobie również pytanie: Co im dajemy? Jeśli tylko udzielacie rad, jak mają żyć, jest to zdecydowanie za mało. Powinniście im dawać Chrystusa. Z kolei można pytać także o to, czego dzieci od was oczekują? Może tego nie mówią wprost, ale obok dobrego słowa, mieszkania, jedzenia, ubrania, pieniędzy, potrzebują właśnie przykładu chrześcijańskiego życia, świadectwa wiary. Obierzmy sobie Chrystusa naszym królem, tak naprawdę, dosłownie. Niech wypełni sobą całe nasze życie.

To chyba najdłuższy i najobszerniejszy wpis w historii tej strony, ale i temat ważki. Temat, którego zaniedbanie, porzucenie, udanie że nie istnieje – może zagubić i unicestwić, to co mamy najcenniejszego na ziemi – czyli miłość małżonków. Postawa przebaczenia (czyli miłości), umiejętność uczynienia tego aktu woli realnym, prawdziwym wydarzeniem jest fundamentalnym charyzmatem Kościoła, a co za tym idzie i Domowego Kościoła. 

Wszyscy bez wyjątku uczestnicy (do czego piszący te słowa został w kuluarach przez ich reprezentację zobowiązany) wyrażają swoją najgłębszą wdzięczność Bogu, za to, że ich w tym czasie postawił w tym miejscu i nie mniej gorąco wszystkim, którzy podjęli trud organizacji i prowadzenia tych rekolekcji. Pozostaną na długo w naszej pamięci treści, słowa, osoby, atmosfera.

Bóg zapłać.

 

GALERIA ZDJĘĆ RÓWNIE OBSZERNA CO SAM WPIS.

 

 

Podwójne zaproszenie na ORAR-y I i II stopnia w Sandomierzu.

 

 

Oazy Rekolekcyjne Animatorów Rodzin – bo tak należy rozwijać popularny skrót ORAR, są elementem podstawowej formacji wspólnotowej dla małżonków członków Ruchu Światło-Życie w jego gałęzi Domowy Kościół. Strasznie sucho brzmi to zdanie i patetycznie, ale rzecz jest i ważna, i poważna – bowiem każda para, która pełni posługę animatorską, rekolekcje takie powinna mieć przeżyte, a już te II stopnia koniecznie. Każdy z nas prędzej czy później taką posługą zostanie w kręgu obdarzony, więc:

  • pojawia się w diecezji możliwość nadrobienia zaległości w tej materii,
  • pojawia się doskonała okazja przypomnienia sobie ich.

 

ZAPRASZAMY ZATEM NA:

OAZĘ REKOLEKCYJNĄ ANIMATORÓW RODZIN I STOPIEŃ 

Odbędzie się w Sandomierzu w dniach   08 – 12 luty 2019 r.  w Diecezjalnym  Centrum Kultury, Edukacji i Formacji Chrześcijańskiej „Quo Vadis”  Plac Św. Wojciecha 4  ( za kościołem Św. Józefa)

 

Rozpoczęcie rekolekcji w piątek 08 lutego 2019 r. o godz. 18.00.

Zakończenie rekolekcji w wtorek  12 lutego 2019 r. o godz. ~14.00.

Prowadzący:

Ks. Adam Stachowicz

i

Stanisława i Ryszard Szymonikowie

Zgłoszenia:   Danuta i Jerzy Łatkowie

                   tel.: 728 328 531; djkb@interia.pl

 

 

ORAZ

 

 

OAZĘ REKOLEKCYJNĄ ANIMATORÓW RODZIN II STOPIEŃ 

Odbędzie się w Sandomierzu w dniach   20 – 24 luty 2019 r.  w Diecezjalnym  Centrum Kultury, Edukacji i Formacji Chrześcijańskiej „Quo Vadis”  Plac Św. Wojciecha 4  ( za kościołem Św. Józefa)

 

Rozpoczęcie rekolekcji w środa 20 lutego 2019 r. o godz. 18:00

Zakończenie rekolekcji w niedzielę 24 lutego 2019 r. o godz. ~14:00

Prowadzący:

Ks. Artur Dyjak

i

Halina i Stanisław Pikulowie

Zgłoszenia:   Halina i Stanisław Pikulowie

                   tel: 606 515 993; smutny2309@interia.pl

Jesienne prace w Uhercach

 

Funkcjonowanie naszego Diecezjalnego Domu Rekolekcyjnego w Uhercach Mineralnych nie byłoby możliwe gdyby nie ludzie, którzy za to miejsce czują się odpowiedzialni, którym to miejsce jest drogie i bliskie. Dzielą się swoim czasem i umiejętnościami, a nierzadko również i środkami materialnymi, by właśnie w tym miejscu mogło wypełniać się to, o czym mówił Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki.

 

W sobotę 27 października do Uherzec Mineralnych przyjechało dziewięciu mężczyzn wraz z ks. Dominikiem Żelazko Moderatorem Domowego Kościoła gałęzi rodzinnej Ruchu Światło-Życie. Tradycyjnie, dzień pracy rozpoczęto Mszą św. w parafialnym kościele a po wspólnym śniadaniu którego przygotowaniu przewodniczył Mirek Bąk rozpoczęto prace, które miały na celu zabezpieczyć budynek na zimę oraz przygotować pod wiosenny remont kolejne 6 pokoi. Wyniesiono meble, dokonano demontażu instalacji elektrycznej, przygotowano ściany i podłogi. Zadbano również o otoczenie budynku; wykoszono trawnik i wygrabiono liście. Prace przebiegały bardzo sprawnie dlatego około godziny piętnastej nastąpił rozjazd.

 

Wspólnotę Domowego Kościoła prosimy o modlitwę, aby to miejsce mogło jeszcze lepiej służyć rodzinom przeżywającym właśnie w naszym Domu Rekolekcyjnym w Uhercach, swoje rekolekcje formacyjne.

 

GALERIA

Diecezjalna pielgrzymka do Krościenka nad Dunajcem.

DO KOLEBKI I DO GROBU

Diecezjalna pielgrzymka Ruchu Światło-Życie Diecezji Sandomierskiej do Krościenka, przeszła już do historii.

 

Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu za dzień, który dane było nam przeżyć doświadczając na nowo radości i piękna wspólnoty Domowego Kościoła, która stanowiła około stu osobową grupę.

 

20 października 2018r. zgromadziliśmy się w Centralnym Domu Rekolekcyjnym na Jagiellońskiej. W radosnej atmosferze nakarmiliśmy nasze ciała i dzięki gościnności Pani Eli Kozyra z Sekretariatu DK napiliśmy się dobrej kawy i herbaty. I już na początku dnia mieliśmy możliwość pokłonić się Panu Jezusowi udając się do kaplicy p.w. Świętej Rodziny – najważniejszego miejsca w Centralnym Domu na Jagiellońskiej. Pokój s. Jadwigi Skudro to kolejne miejsce na drodze naszego powrotu do „źródła”. Zwieńczeniem pobytu w Centralnym Domu na Jagiellońskiej była konferencja wygłoszona przez Panią Elżbietę Kozyra. Konferencja miała miejsce w kaplicy znajdującej się obok Centralnego Domu. Kaplica ta, była i jest miejscem, gdzie podczas oaz jest sprawowana Eucharystia. Pani Elżbieta Kozyra (INMK) przybliżyła nam tożsamość i historie naszego Ruchu. Podkreśliła, jak ważne jest by wracać do „źródła” i pielęgnować charyzmaty Ruchu, i że właśnie tu na Jagiellońskiej jest możliwość przeżycia wzorcowej Oazy Rodzin. Z zaciekawieniem wsłuchiwaliśmy się w piękno historii tworzenia się Ruchu, mając świadomość, że znajdujemy się w miejscu które było zamysłem Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Kolejnym punktem naszego pielgrzymowania były oazowe ścieżki w Centrum Ruchu „Droga Nowego Człowieka”. Jest to ścieżka ewangelizacyjno-edukacyjna prezentująca Ruch Światło-Życie. O oazowych ścieżkach w Centrum Ruchu na Kopiej Górce możemy przeczytać w 152 numerze „Domowego Kościoła. Listu do wspólnot rodzinnych” str 65.

 

Centralnym punktem naszej pielgrzymki była uroczysta Msza św. w kościele Dobrego Pasterza w Krościenku której przewodniczył Moderator DK ks. Dominik Żelazko, Słowo Boże wygłosił ks. Krzysztof Kwiatkowski, współcelebrowali ks. Łukasz Kruk i (śp) ks. Mirosław Gajewski* oraz wspólna modlitwa przy grobie ks. Franciszka Blachnickiego którą prowadzili Beata i Andrzej Werescy – Para diecezjalna. Poobiedniej przerwie wróciliśmy na Kopią Górkę; do kaplicy Chrystusa Sługi która jest duchowym sercem Ruchu. Pani z Instytutu Niepokalanej Matki Kościoła przybliżyła nam wymowę znaków jakie znajdują się w Kaplicy Chrystusa Sługi oraz Namiocie Światła.

 

Wieczernik i Diakonia Słowa to ostatnie miejsca jakie nasza wspólnota odwiedziła. Dziękujemy Panu Bogu za ten dzień pielgrzymowania, do miejsca szczególnie ważnego dla każdego z nas. To tutaj prowadził swoją działalność założyciel Ruchu ks. Franciszek Blachnicki, charyzmatyczny kapłan i wychowawca „wolnych ludzi”, wielki patriota i działacz trzeźwościowy. Niech słowa Czcigodnego Sługi Bożego: „Zawsze skoro tylko macie taką sposobność, pragnienie, życzenie; przybywajcie do Krościenka do Chrystusa Sługi i Maryi Matki” będą dla nas zaproszeniem, by w przyszłości wracać do Krościenka, jakże ważnego dla nas oazowiczów miejsca.

Lucyna Klocek

GALERIA

 

* Dnia 27 października zmarł ks. Mirosław Gajewski, wikariusz parafii Miłosierdzia Bożego w Ostrowcu Świętokrzyskim.

 

 

Ks. Mirosław Gajewski urodził się w 1973 roku w Rudkach. Pochodził z parafii w Nowej Słupii. Studia filozoficzno-teologiczne odbył w Wyższym Seminarium Duchownym w Sandomierzu w latach 1992-1998. W ramach studiów w WSD obronił tytuł magistra teologii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim w 1998 r. Święcenia kapłańskie przyjął dnia 20 czerwca 1998 roku.

Posługę duszpasterską pełnił w parafiach: Połaniec, parafia św. Marcina, Ostrowiec Świętokrzyski, parafia Św. Jadwigi Królowej, Nisko, parafia Matki Bożej Fatimskiej, Iwaniska, Staszów, parafia św. Bartłomieja, Janów Lubelski, parafia św. Jadwigi Królowej, Tarnobrzeg, parafia Miłosierdzia Bożego oraz Ostrowiec Świętokrzyski, parafia Miłosierdzia Bożego. W latach 2003-2004 pełnił funkcję Dyrektora Domu Księży Emerytów w Sandomierzu.

Data uroczystości pogrzebowych zostanie podana w późniejszym terminie.

Wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie.

 

 

Jesienny Dzień Wspólnoty Ruchu Światło-Życie w naszych rejonach.

 

W różnych terminach, ale jesienny Dzień Wspólnoty Ruchu Światło-Życie mamy już za sobą. Rejony tarnobrzeski, ostrowiecki i oba stalowowolskie (wspólnie) spotykały się 14 października, rejon staszowski tydzień później. Z informacji jakie do nas dotarły łącznie uczestniczyło w nich około 130 osób. Gościły nas różne parafie i tak rejon tarnobrzeski świętował w Sandomierzu w parafii Podwyższenia Krzyża Świętego, ostrowiecki w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ostrowcu Świętokrzyskim, stalowowolski I i II w parafii Trójcy Przenajświętszej w Stalowej Woli. Oczywistym jest, że towarzyszyli nam kapłani i tak w Sandomierzu goszczono Moderatora Diecezjalnego Ruchu Światło-Życie ks. Krzysztofa Kwiatkowskiego i ojca Piotra Czerwonkę dominikanina – opiekuna kręgów w Tarnobrzeskiej parafii MB Dzikowskiej,  konferencję wygłosił ks. Damian Dziuba a mszy świętej przewodniczył ks. Kan. Józef Śmigiel.  W Sandomierzu pojawiła się również Moderatorka Maria Gorycka z przedstawicielami młodzieży. W Stalowej Woli mszy świętej z ludem przewodniczył i konferencję wygłosił ks. Mieczysław Kucel moderator I rejonu, koncelebrował ją wraz z nim ks.Maciej Charabin moderator II rejonu. W Ostrowcu Świętokrzyskim mszę świętą i konferencję wygłosił ks. Łukasz Kruk.

 

Tyle jeżeli chodzi o czystą faktografię, która jest ważna dla zobrazowania skali wydarzeń, jednak ponad nią stoi sedno spotkania, zaistnienia wspólnoty. O Kościele, zwłaszcza Kościele Domowym, bardziej powinniśmy myśleć nie tyle gdzie i jak, tylko kiedy. Kościół istnieje wtedy, kiedy „dwóch lub trzech gromadzi się w imię moje”. Owo zgromadzenie jest samym centrum Kościoła, jego najważniejszą istotą ponieważ tam właśnie przychodzi, jest i działa Jezus. Tak należy rozumieć i tak też tłumaczył sens spotykania się na dniach wspólnoty sam ks. Franciszek Blachnicki. Słowa konferencji, homilii przebrzmią, odpłyną w niepamięć – uczucie atmosfery jedności, spotkania pozostanie. Spotkanie z Jezusem i drugą osobą nieodwołanie zmienia, rozwija człowieka. Każdy uczestnik dnia wspólnoty wpierw został na nie powołany i przez nie zmieniony, ubogacony, rozwinięty – bez względu czy sobie ten fakt uświadamia czy też nie. Każde spotkanie czy to formacyjne, modlitewne, rekolekcyjne, wspólnotowe, liturgiczne tak właśnie ma. Obszar rozwoju na każdym z nich jest inny, ale fakt jego dokonania – niepodważalny. Nie spotykamy się dla grafiku, harmonogramu, tradycji, ale dla siebie, innych (których ubogacamy). Spotykamy się ostatecznie wszyscy z Jezusem, bo to On nas zaprosił, On nam chce dać coś, co jest nam w tym momencie absolutnie i niezbędnie potrzebne. 

 

Warto się zastanowić, odkryć i rozwijać to dobro, które zaistniało w następstwie naszych spotkań. Może, jeżeli czytają tę relacje osoby, które z różnych względów nie brały udziału w dniu wspólnoty, zatęsknić za nim. Trzeba również podziękować każdemu i każdej z was, którzy przyszli. Tym którzy posługiwali lub pomagali w przygotowaniu tych wydarzeń. Tym, którzy modlili się o ich owocny przebieg. Tym, którzy nie dotarli też dziękujemy, za to że jesteście i trwacie, o was też pamiętaliśmy. Niech nikt nie czuje się pominięty czy mniej ważny. Odwrotnie. Dzień Wspólnoty oznacza modlitwę zebranych za wszystkich. 

GALERIA

REKOLEKCJE PAR DIECEZJALNYCH

 Rekolekcje w Brochowie

Od piątku 5-go do niedzieli 7-go października mieliśmy wielką radość przeżywania rekolekcji dla par diecezjalnych w Brochowie  w Puszczy Kampinoskiej. Rekolekcje prowadziła para krajowa Kasia i Paweł Maciejewscy wraz z moderatorem krajowym Domowego Kościoła Ks. Tomaszem Opalińskim. W tym czasie Bóg przemawiał do nas na wiele sposobów, swoim słowem i poprzez drugiego człowieka . Po raz kolejny uświadomiliśmy sobie, że żeby iść i owoc przynosić musimy być otwarci na działanie Ducha Świętego. Mocno wybrzmiało że Pan „ nie wybiera uzdolnionych, ale uzdalnia wybranych”  i to w każdej posłudze oraz że nie można być letnim, trzeba być gorącym a najbardziej że  „ radosnego dawcę miłuje Pan”. Czas tam spędzony, to dla nas wielki dar, dar spotkania ludzi pokornych , pełnych miłości i troski o nas członków Domowego Kościoła . Po raz kolejny utwierdziliśmy się w tym jak wielkim darem dla małżeństw jest charyzmat naszego Ruchu. Dziękujemy Panu Bogu za ten czas, za radość i pokój , który wlał w nasze serca, za ludzi których tam poznaliśmy.

Beata i Andrzej Werescy

 

Rekolekcje tematyczne z cyklu – Komunikacja w małżeństwie: „Miłość i przebaczenie”.

REKOLEKCYJNY HIT.

Nie jest tajemnicą, że spotkanie rekolekcyjne z Agnieszką i Jakubem Kołodziejami należą do najbardziej rozchwytywanych. Ich wiedza, doświadczenie, bezpośredni, prosty i niezwykle ciekawy sposób podawania wiedzy są powodem, dla którego każde spotkanie z nimi wydaje się być zbyt krótkie. Przed nami w listopadzie kolejne spotkanie z tą parą w ramach rekolekcji tematycznych. Gdyby jednak ktoś do tej pory ich nie znał poniżej kilka informacji.

         Agnieszka i Jakub Kołodziejowie – prowadzą czasopismo „Zbliżenia”. Małżeństwo od 25 lat, troje dzieci. Agnieszka – magister filologii polskiej redaktor, wydawca, . Jakub – doktor psychologii, psychoterapeuta, prowadzący psychoterapię indywidualną, grupową i małżeńską oraz szkolenia psychologiczne, właściciel Ośrodka Terapeutyczno-Szkoleniowego OTS w Lublinie. Od 2010 roku zajmują się popularyzacją wiedzy psychologicznej o małżeństwie. Prowadzą liczne warsztaty, wykłady, konferencje, rekolekcje dla małżeństw, zarówno w Polsce jak i za granicą, autorzy licznych artykuł popularnonaukowych z tematyki małżeńskiego życia. Są również autorami i wydawcami Małżeńskiej Gry, cieszącej się dużą popularnością wśród par, która uczy wzajemnej komunikacji. W 2015 roku przyznano im nagrodę Amicus Matrimoniorum na V Ogólnopolskim Kongresie Małżeństw za działalność mającą na celu chronienie godności małżeństwa.

 

fot. Agnieszka i Jakub Kołodziejowie.

 

ZAPRASZAMY DO SANDOMIERZA

          Rekolekcje odbędą się w Sandomierzu w dniach 23 do 25 listopada 2018r. w Diecezjalnym  Centrum Kultury, Edukacji i Formacji Chrześcijańskiej „Quo Vadis  Plac Św Wojciecha 4  ( za kościołem św. Józefa).

  • Rozpoczęcie rekolekcji w piątek 23 listopada 2018 r. o godz. 18.00,
  • Zakończenie rekolekcji w niedzielę 25 listopada 2018 r. o godz. ~14.00.

 

Prowadzący:

Ks. Konrad Fedorowski

Agnieszka i Jakub Kołodziejowie

 

 

Zgłoszenia:   Halina i Marian Indykowie (należy dopytać o szczegóły rezerwacji i zaliczkę)

                         tel.: 607 826 972

                         marianindyk@gmail.com

 

Serdecznie zapraszamy:

Moderator Diecezjalny:  ks. Dominik Żelazko

Para diecezjalna DK:  Beata i Andrzej Werescy

 

Pielgrzymka do Krościenka nad Dunajcem – zapraszamy.

DO KOLEBKI I DO GROBU.

          W encyklopedii wyczytamy, że Krościenko nad Dunajcem jest malowniczo położoną u podnóża Pienin, Gorców i Beskidu Sądeckiego w dolinie Dunajca i Krośnicy wsią o charakterze turystycznym. I jest to prawda, której nie sposób pominąć ponieważ jako oczywisty fakt pierwsze co nas w tym miejscu uderza to jego urok. 

          Dla oazowiczów to miejsce jest natomiast jak Rzym dla Kościoła. Krościenko jest dla nas i kolebką, z której wyrósł cały Ruch Oazowy, a teraz, gdy czas i wydarzenia zatoczyły koło również i miejscem wiecznego spoczynku kapłana od którego wszystko się zaczęło – Sługi Bożego Franciszka Blachnickiego. 

          Z pragnienia wielu serc powstała idea, która się materializuje, zorganizowania pielgrzymki o charakterze diecezjalnym – właśnie do Krościenka nad Dunajcem. Pielgrzymowanie jest trudem podróżowania do ważnych i świętych miejsc. Ów trud jest istotą wydarzenia, bo trzeba wcześnie wstać, trzeba oddać czas, trzeba znieść większe czy mniejsze niewygody. Również trud organizacyjny. Jednak ufamy, że kto może, kto poczuje Ducha, kto usłyszy wezwanie, w kim wzbudzi się tęsknota – da radę.

          Do wzięcia udziału zapraszają

          Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki*

          Para Diecezjalna Beata i Andrzej Werescy

          Moderator Diecezjany Domowego Kościoła ks. Dominik Żelazko

          

         * „Zawsze skoro tylko macie taką sposobność, pragnienie, życzenie przybywajcie do Krościenka do Chrystusa Sługi i Maryi Matki”

ks. Franciszek Blachnicki