FAKTY I MITY
Jaki jest Bóg? Odległy, niedostępny, mściwy, surowy, gniewny, nieobecny i obojętny? Wbrew pozorom to bardzo częste choć błędne wyobrażenie o Bogu Ojcu, które zniechęca i straszy wzbudzając lęk przed naturalną chęcią zbliżenia się do Niego wciąż funkcjonuje w świadomości wielu z nas – nawet w Domowym Kościele. Tymczasem o tym jak jest naprawdę mieliśmy okazję dowiedzieć się, a pozyskaną wiedzę przemodlić na rekolekcjach zorganizowanych przez Wiesię i Mirka Bąków w Uhercach Mineralnych. Świadectwa uczestników, pełne wzruszeń i emocji, jedynie potwierdziły wciąż istniejącą potrzebę przybliżania tematu i przemodlenia relacji do Ojca. Dla porządku dodam jeszcze tylko, że Boga Ojca przybliżał nam swoisty tercet: Ks. Paweł Kata, siostra Eugenia Ravasio poprzez spisane orędzie „Bóg Ojciec mówi do swoich dzieci” i obraz ikony Boga Ojca. Całość sprawnie poprowadzili Barbara i Henryk Turzyńscy. W rekolekcjach uczestniczyła również para diecezjalna Beata i Roman Kubasińscy. Wszystkim uczestnikom, organizatorom, sympatykom – serdecznie dziękujemy.
NIC NOWEGO CHOĆ WSZYSTKO NA NOWO
Główną osią naszych rozważań o Bogu Ojcu było przesłanie siostry Eugenii Ravasio o tytule czy nazwie: „Bóg Ojciec mówi do swoich dzieci”. Każdy uczestnik w trakcie rekolekcji otrzymał swój egzemplarz, by móc wracać do niego częściej. Jest to jedyne takie w historii świata objawienie w którym przemawia do człowieka sam Bóg Ojciec.
O AUTORCE
Siostra, później Matka Eugenia Elisabetta Ravasio, była włoską zakonnicą ze Zgromadzenia Matki Bożej Apostolskiej. Urodziła się w 1907 roku w ubogiej rodzinie w San Gervasio d’Adda, obecnie Capriate San Gervasio. Miała skromne wykształcenie, pracowała w fabryce, a w wieku około 20 lat wstąpiła do zakonu. W wieku 25 lat została przełożoną generalną zgromadzenia.
Siostra Ravasio najbardziej znana jest z orędzia przypisywanego Bogu Ojcu, spisanego w 1932 roku i znanego pod tytułem „Bóg Ojciec mówi do swoich dzieci” albo „Bóg mówi do ludzi”. Według publikacji związanych z tym orędziem było ono badane przez wiele lat na poziomie diecezjalnym, a bp Alexandre Caillot z Grenoble wydał o nim pozytywną opinię. Warto jednak zachować precyzję: jest to objawienie prywatne. Ciekawostką dowodową z procesu badawczego jest fakt, że orędzie spisane jest po łacinie, której siostra Eugenia nie znała.
SYNTEZA ORĘDZIA
Główną osią orędzia jest bardzo proste, ale duchowo widoczne mocne przesunięcie akcentu w kierunku rozumienia: Bóg nie chce być poznawany przede wszystkim jako odległy Władca, surowy Sędzia czy niedostępny Absolut, lecz jako Ojciec. Nie chodzi o pomniejszenie Jego majestatu, lecz o odkrycie, że centrum Bożego majestatu stanowi miłość ojcowska: bliska, troskliwa, cierpliwa i pragnąca odpowiedzi człowieka.
Orędzie próbuje uleczyć w człowieku fałszywy obraz Boga. Bóg Ojciec przedstawiony jest nie jako ktoś zimny, mściwy czy obojętny, ale jako Ten, który „szuka swoich dzieci”, pragnie być znany, kochany i czczony. W tym sensie przesłanie ma charakter nie tyle doktrynalnej nowości, ile duchowego przypomnienia: chrześcijaństwo zaczyna się od słowa „Ojcze”.
Drugim ważnym motywem jest wezwanie do ufności. Człowiek ma przychodzić do Boga bez lęku niewolnika, ale z prostotą dziecka. Orędzie podkreśla, że Ojciec zna ludzką kruchość, grzech, zagubienie i zmęczenie. Przekaz nie zaprzecza sprawiedliwości Boga, ale pokazuje, że Boża sprawiedliwość nie jest kapryśnym gniewem, tylko częścią miłości, która chce człowieka ocalić, a nie upokorzyć. W chwilę po tym orędziu świat pozna siostrę Św. Faustynę Kowalską i największy z Bożych przymiotów – miłosierdzie.
Trzecim rdzeniem przesłania jest powszechność ojcostwa Boga. Bóg Ojciec zwraca się nie tylko do osób już głęboko wierzących, ale do wszystkich ludzi: do grzeszników, obojętnych, oddalonych, niewierzących, poranionych. Orędzie ma więc ton misyjny: świat odzyska pokój nie przez samą organizację zewnętrzną, ale przez powrót do źródła, którym jest Ojciec.
Czwarty motyw to prośba o szczególną cześć dla Boga Ojca. W orędziu pojawia się pragnienie, aby ludzie lepiej poznali Pierwszą Osobę Trójcy Świętej i oddawali Jej należną miłość. Nie jest to konkurencja wobec kultu Chrystusa czy Ducha Świętego. Przeciwnie: Ojciec, Syn i Duch Święty nie są „rywalizującymi” osobami, lecz jedynym Bogiem w komunii miłości. Orędzie chce wydobyć z cienia tę prawdę, że Jezus prowadzi właśnie do Ojca.
Piąty element to wezwanie do prostoty modlitwy. Przesłanie nie koncentruje się na skomplikowanych praktykach, ale na relacji: mówić do Boga jak do Ojca, zapraszać Go do codzienności, powierzać Mu sprawy domu, pracy, cierpienia, decyzji i radości. To duchowość otwartych drzwi. Zachęca by nie zostawiać Boga w kościele, ale wprowadzić Go do kuchni, warsztatu, małżeństwa, choroby, rachunków i milczenia, którego nikt nie umie nazwać.
Szósty motyw dotyczy obrazu Boga Ojca. Według przekazu s. Eugenii Bóg Ojciec nie chce być przedstawiany jako niedostępny starzec budzący lęk. W orędziu pojawia się sprzeciw wobec karykaturalnego obrazu Boga jako kogoś dalekiego i strasznego.
Najkrócej mówiąc, przesłanie s. Eugenii można streścić tak: Bóg Ojciec pragnie, aby ludzie przestali się Go bać jak obcego sędziego, a zaczęli poznawać Go jako Ojca: bliskiego, czułego, świętego, miłosiernego i obecnego. Chce być kochany, czczony i zapraszany do życia codziennego, ponieważ Jego ojcostwo jest źródłem pokoju, jedności i prawdziwej przemiany człowieka.
W kluczu rekolekcyjnego nauczania najlepiej czytać to orędzie nie jako „nową Ewangelię”, ale jako mocne przypomnienie samego jej serca, sedna i sensu. Zwrot „Ojcze nasz” nie jest tylko formułą wyjętą z modlitwy, lecz objawieniem, kim naprawdę Bóg chce być dla człowieka.
IKONA MÓWI
Doskonale współbrzmi w przekazem głoszonym w orędziu siostry Ravasio Ikona Boga Ojca dając mu widzialny znak, który doskonale można czytać i odnajdywać w nim te same treści.
Tak więc to jest ikona Boga Ojca: Deus Abba Omnipotens Pater, związana z nurtem pobożności do Boga Ojca i z przesłaniem znanym z tradycji s. Eugenii Ravasio. Nie jest to „portret” Boga Ojca, lecz przedstawienie symboliczne. Sam polski opis ikony pochodzący z Fundacji Abba Pater zaznacza, że należy ona do przedstawień symbolicznych, a nie odzwierciedlających.
W górnych rogach widnieje napis: DEUS ABBA (Bóg Ojciec, Tatuś) oraz OMNIPOTENS PATER (Wszechmogący Ojciec). Zestawienie tych słów jest bardzo ważne. Abba mówi o bliskości, dziecięcym zaufaniu, Ojcu dostępnym sercu. Omnipotens Pater mówi o wszechmocy Boga. Ikona łączy więc dwa porządki: najwyższy majestat i najgłębszą czułość. Ojciec nie jest tu ukazany jako odległy absolut, lecz jako Ten, który pragnie być poznany i przyjęty.
Postać Ojca zajmuje niemal całą ikonę i jest zwrócona frontalnie. To nie jest przypadek kompozycyjny. Front oznacza otwartość objawienia: Bóg nie odwraca się od człowieka, nie ukrywa się za profilem, lecz wychodzi ku patrzącemu. Źródłowy opis tej ikony mówi, że pełna frontalność oznacza gotowość Ojca, by objawić się tym, którzy chcą Go poznać.
Twarz jest młoda i bez brody. To odróżnia ją od częstego zachodniego wyobrażenia Boga Ojca jako starca. Młodość oznacza nie czas biologiczny, lecz wieczną młodość Boga. Jego niezużywalność, świeżość istnienia, życie bez przemijania i jego konsekwencji.
Włosy są ciemne, z jaśniejszymi, złotawymi pasmami. W tym kluczu ciemne włosy oznaczają tajemnicę myśli Boga, niedostępność Jego zamysłów dla ludzkiego umysłu. Jaśniejsze pasma są jak prześwity zza zasłony: ta cząstka Bożej tajemnicy, którą człowiek może poznać, ponieważ Bóg sam ją odsłania.
Oczy patrzą prosto, ale łagodnie. Nie ma tu spojrzenia sądu, chłodu ani groźby. To wzrok Ojca, który widzi człowieka do końca, ale nie po to, by go zmiażdżyć. Spojrzenie jest wyrazem otwartej czułości, a nawet więcej pragnienia. Pragnienia bliskości.
Usta są małe i spokojne. To kolejny ważny dla kontemplującego znak. Wyraża się w nim akt tchnienia życiodajnego Ducha. Ojciec jest więc pokazany jako Ten, który nie tylko przemawia, ale przede wszystkim tchnie życie.
Nimb wokół głowy jest kluczowy. Wpisane są w niego litery Imienia objawionego Mojżeszowi: „Jestem, Który Jestem” z Wj 3,14. W sensie ścisłym to nie tyle ozdoba, ile teologiczny podpis: Ten, którego ikona próbuje symbolicznie ukazać, jest Bogiem objawiającym swoje Imię. Bogiem, który jest, który istnieje sam z siebie i który daje istnienie.
Prawa ręka jest uniesiona w geście błogosławieństwa. To nie jest gest władcy wydającego rozkaz ani sędziego ogłaszającego wyrok. Jest szeroki, otwarty, skierowany ku światu i ku człowiekowi. Oznacza on, iż Ojciec nie chce sądzić świata, lecz go zbawić. W geście tej ręki streszcza się zasadnicze przesłanie ikony: Ojciec nie przychodzi najpierw jako kara, lecz jako błogosławieństwo. Układ palców tej ręki zaś potwierdza, że jest jednym Bogiem w trzech osobach.
Lewa ręka trzyma błękitną sferę, przytuloną blisko serca. To bardzo mocny znak. Kula nie jest tylko „globem” w sensie geograficznym. Oznacza świat stworzony, całość stworzenia, ludzkość trzymaną blisko Ojca. Trzeba to rozumieć, że Bóg w swej dłoni trzyma cały wszechświat. Na sferze widzimy Alfę i Omegę. W klasycznym chrześcijańskim sensie bywają odczytywane jako początek i kres, ale w tej ikonie trzeba mocniej wydobyć to, jako pełnię, całość, objęcie wszystkiego w Bogu. Alfa i Omega nie są tu suchą osią czasu, lecz znakiem, że nic nie wypada poza Bożą pełnię.
Na szczycie kuli jest krzyż. To oznacza, że świat trzymany przez Ojca jest światem odkupionym przez Chrystusa. Nie mamy tu Ojca oderwanego od Syna. Katolicka lektura tej ikony musi być trynitarna: Ojciec objawia się przez Syna, a Jego miłość udziela się w Duchu.
Szaty mają bogatą symbolikę. Błękit tuniki oznacza boskość, niebiańskość, tajemnicę życia Bożego. Czerwień/róż płaszcza oznacza miłość, żar, mądrość, ciepło ojcowskiego miłosierdzia. Źródłowe opisy mówią o błękitnej tunice jako znaku boskości oraz czerwonym płaszczu jako znaku mądrości Boga i gorącej miłości. Biel jaśniejących partii szaty można czytać jako światło chwały i czystość Bożego życia. Kolor niebieski symbolizuje również to, co ziemskie. Złączenie ich oznacza obecność Boga w ziemskiej rzeczywistości.
Tron jest złoty, ale prosty. Nie wygląda jak ciężki tron cesarza, który odgradza się od poddanych. Jest raczej miejscem obecności. Ojciec siedzi na nim spokojnie, nie dlatego, że potrzebuje dystansu, ale dlatego, że jest źródłem ładu.
Dwa kolory poduszek/siedziska: niebieski i czerwony mają znaczenie dialogiczne. W źródłowym opisie dwie poduszki oznaczają, że Bóg, symbolizowany przez błękit, i człowiek, symbolizowany przez czerwień, mogą przebywać i rozmawiać w tym samym miejscu. To znakomity szczegół: tron nie jest tylko znakiem dystansu, ale miejscem spotkania. Bóg nie chce jedynie panować „nad”, chce być „z”.
U stóp leżą korona i berło. To jedne z najważniejszych elementów. Korona i berło mówią, że Ojciec ma władzę królewską, ale są odłożone. Berło, znak sprawiedliwości i sądu, leży na ziemi. Źródłowy opis interpretuje to tak, że Ojciec pragnie wykonywać przede wszystkim miłosierdzie, a korona położona obok jest zaproszeniem, by zbliżyć się bez lęku. To nie jest rezygnacja z boskości, ale objawienie, że Boża królewskość nie jest tyranią. Ojciec „odkłada” insygnia dominacji, by człowiek nie bał się podejść.
Stopy są również wymowne. Nie są statycznie zamknięte w majestacie. Z ich układru wynika, że znajdują się w pozycji gotowości do drogi: Ojciec chce wyjść ku człowiekowi i spotkać go. To piękny antyobraz Boga nieobecnego: Ojciec nie tylko czeka na tronie, ale jest gotów przyjść. Spoczywają one na ciemnym podłożu czyli dotykają tego co w człowieku złe i grzeszne. Bóg nie omija natury człowieka, wchodzi w nią i wyzwana z tego co niszczące. On jest ponad tym co nas od Niego oddala.
Za postacią znajduje się półmandorla, czyli świetlista przestrzeń w kształcie półmigdała. Mandorla oznacza boską naturę i chwałę, rzeczywistość przekraczającą zwykły świat.
W tę mandorlę wpisane są ogniste serafiny, po sześć z każdej strony. Serafiny są najbliżej tronu, kontemplują chwałę Boga i są Jego posłańcami. Widzimy dwunastu serafinów, sześciu po każdej stronie, przebywających w błękitnych niebiosach blisko tronu Ojca. Ich czerwień oznacza ogień miłości, żar adoracji i świętość, przed którą stworzenie milknie. Kieruję się ku ziemi poprzedzając majestat Boży.
Złoto ramy, tła, tronu i promieni nie jest dekoracją. W ikonie złoto mówi o świetle wieczności, o rzeczywistości nieprzemijającej, o chwale Bożej. To światło nie jest naturalnym światłem słonecznym, ale światłem Królestwa, które dla nas przygotował Bóg jako naturalne mieszkanie.
Całość można więc odczytać tak: Ojciec jest wszechmogący, ale objawia wszechmoc jako miłość; jest Królem, ale odkłada insygnia lęku; jest niepojęty, ale pozwala poznać człowiekowi tyle, ile ten może przyjąć; jest ponad światem, ale trzyma świat przy sercu; jest Bogiem Imienia, „Jestem”, a zarazem Ojcem, „Abba” – tatusiem.
Najkrócej: ta ikona nie mówi „bój się Boga, bo On panuje”, lecz raczej: zbliż się do Ojca, bo Ten, który obejmuje pełnię wszystkiego, chce być poznany jako miłość.
NA KONIEC
Bodaj najwymowniejszym znakiem, który towarzyszył tym rekolekcjom był fakt, że kończyły się one w uroczystość Trójcy Przenajświętszej. Wyznawaliśmy na Eucharystii w trakcie prefacji, że „w cokolwiek bowiem dzięki Twemu (Boga Ojca) objawieniu wierzymy o Twojej chwale, to samo bez żadnej różnicy myślimy o Twoim Synu i o Duchu Świętym. Tak iż wyznając prawdziwe i wiekuiste Bóstwo wielbimy odrębność Osób, Jedność w istocie i równość w majestacie. Majestat ten chwalą Aniołowie i Archaniołowie, Cherubini i Serafini” – i chciałbym dopisać, że choć mniej doskonale my również.
Opracował Andrzej Moskal



















































































